W koniowozie bez wygody, Żyje zgred bez ciepłej wody. Odyniec Senior, dziadyga smętny, Na darmowy parking cięty. Bez prysznica, toalety, Odkrył życia swe sekrety, Ścieki w grunt wylewa z gracją, Doprawiając defekacją. Potem w Żabce kawę chłepce, Coś pod nosem cicho szepce. Kupi fajki, ruszy w drogę, Pokonując życia trwogę. Język polski wciąż kaleczy, Ale nikt mu nie zaprzeczy. Czasem kościół też okrąży, Ze spacerem to powiąże. Głupio składa zdania swe, Gawiedź wciąż zachwyca się. Krzyczą: "Lecim, nie psujemy!", Nowych wrażeń wyczekujemy. Kawa smak ma jak co dnia, Niech ta podróż długo trwa.