Letra
[Verse]
Znowu szlifuję paznokcie w zimnej wodzie,
Jakby czas stanął, jakby świat się śmiał.
Te dni pełne zmartwień, noc dłuży się chore,
Paznokcie szybko odrastają, a sen odebrał szał.
[Verse 2]
W starym domu, gdzie ściany szepczą słowa,
Brak tu ciepła, tylko cisza, zimny blask.
Szlifuję paznokcie, znów powtarza się od nowa,
Nie ma wyjścia z tej ciemności ani chwil choć na łask.
[Chorus]
Tak szybko rosną, jak w mych dłoniach cienie,
Czas biegnie dalej, a serce wciąż pęka.
Czy jest nadzieja w tym życiu, w tym zmęczeniu?
Zimna woda koi ból, zimna woda jest lekka.
[Verse 3]
Czekam na świt, na słońca promień złoty,
Niech ogrzeje, roztopi mrozu sztylet.
Szlifuję paznokcie, w dłoniach zimne kroty,
Marząc o lepszych dniach, marząc, że nigdy nie odlecisz.
[Bridge]
Niech te noce bez końca kończą się wreszcie,
Niech deszcz zmyje smutki, niech rany uleczy.
Szlifuję paznokcie, w zimnej wodzie jeszcze,
Niech serce znów poczuje, że życie uniesie.
[Chorus]
Tak szybko rosną, jak w mych dłoniach cienie,
Czas biegnie dalej, a serce wciąż pęka.
Czy jest nadzieja w tym życiu, w tym zmęczeniu?
Zimna woda koi ból, zimna woda jest lekka.