Siedzę w szafie. O ironio — ze swoimi hefalumpami, lękami i strachem. Boję się ciemności, ale jeszcze bardziej boję się wyjść. Tam, za progiem, czeka świat, w którym znów muszę być kimś, kim nie jestem. Przywdziać maskę. Nie mogę pokazać swojej twarzy. Nie mogę odkryć swoich uczuć. Bez maski — jestem bezbronna.
A gdyby tak otworzyć drzwi, i nie musieć grać już nigdy nic. Zrzucić maskę, zostawić wstyd, i w świetle dnia po prostu żyć.