Text
[Intro – mówione lub półśpiewane, jak stary wilk morski po grogu]
Eee… człowiek to zawsze gdzieś płynie, choć czasem sam nie wie dokąd.
Ale dopóki są fale, kumple i gitara — to i cumować nie trzeba.
Bo port... port to nie miejsce. Port to stan duszy, panowie...
Zwrotka 1
Znowu w żaglach cisza śpi,
a pod pokładem śpiewa wiatr.
Na kompasie zero dni,
w sercu hula stary szlak.
Na kei ktoś zostawił ślad,
z wiatrem poszedł, może wróci,
a ja w kuflu szukam gwiazd,
bo przy piwie też są żeglujący.
Refren
Tam, gdzie czeka port,
gdzie w tawernie śmiech i chmiel,
tam powróci każdy z nas,
choćby sztormów miał już dość.
Tam, gdzie czeka port,
gdzie przy stole brzęczy szkło,
tam przychodzi każdy raz,
kiedy morze śni się znów…
Zwrotka 2
Mówią – życie to nie rejs,
ale przecież płynąć chcą.
Na mapie kreska – stary cień,
a za linią tylko ląd.
A ja wolę słony smak,
i tę rdzawą w porcie ławkę,
bo choć świat się zmienia tak,
wiatr w żaglach brzmi tak samo zawsze.
Refren (powtórzyć)
Tam, gdzie czeka port,
gdzie w tawernie śmiech i chmiel,
tam powróci każdy z nas,
choćby sztormów miał już dość.
Tam, gdzie czeka port,
gdzie przy stole brzęczy szkło,
tam przychodzi każdy raz,
kiedy morze śni się znów…
Coda (mówione, szeptane)
A jak już dopłynę…
To niech tam będzie stolik przy oknie,
kufel zimny…
i ktoś, kto zna refren.
Musikstyle
Polish sea shanty in the style of Jurek Porębski. Start with a spoken or half-sung intro, performed like a slightly drunk old sailor in a tavern — slurred, warm, humorous, and relaxed. Then transition into a cheerful folk-blues rhythm with acoustic guitar, harmonica, upright bass, and light drums with brushes. Male lead vocal, hoarse and friendly, with male backing vocals in the chorus. Tempo around 95 BPM, mood nostalgic but funny, like singing after a few beers by the sea. Use Polish lyrics.