كلمات
[Intro]
Dedykacja dla wszystkich dwulicowych skurwysynów: pałujcie się kurwy!!!!!!!
Yo…
Dzisiaj każdy mówi:
„Brat, przyjaciel, rodzina…”
A prawda wychodzi dopiero wtedy,
kiedy gaśnie muzyka…
i kończy się hajs.
[Zwrotka 1]
Kiedy był melanż — pełna chata ludzi,
telefony grzały się od „co tam stary, wbijmy!”
Grille, imprezy, flaszki do rana,
a każdy wtedy:
„Ty to jesteś naprawdę brat!”
Kiedy na stole były kreski jak autostrady,
to nagle wszyscy stawali się lojalni.
Każdy klepał po plecach:
„Za tobą skoczę w ogień!”
A dziś nawet nie odpiszą na jebany telefon.
Pamiętam te mordy i sztuczne uśmiechy,
jak pili za zdrowie i robili selfie.
Każdy chciał coś ugrać dla siebie,
a ja głupi myślałem:
„To są moi ludzie…”
[Pre-Refren]
Ale życie szybko zdejmuje maski,
i pokazuje kto naprawdę jest prawdziwy.
Bo kiedy gaśnie światło i kończy się bal,
zostajesz sam…
i cisza boli bardziej niż strzał.
[Refren]
Masz siano — masz kolegów,
stawiasz flachy — pełno śmiechu.
Sypiesz po stole ścieżki jak do Paryża,
to nagle każdy mówi:
„Bracie, razem aż do życia!”
Ale spróbuj kiedyś upaść na dno,
kiedy nie masz nic i przygniata Cię zło.
Wtedy zobaczysz kto naprawdę coś znaczy,
bo większość spierdala szybciej niż światła na trasie.
[Zwrotka 2]
Dziś ciężko znaleźć jednego prawdziwego,
co nie sprzeda Cię za chwilę ego.
Ludzie zmieniają twarze jak kurtki i buty,
a potem gadają o honorze — pojebanymi usty.
Kiedy miałem wszystko — każdy był obok,
dziś wielu nawet nie mówi:
„Siema, co?”
I właśnie wtedy człowiek rozumie sens,
że fałszywych ludzi wokół jest cały jebany tłum fest.
Prawdziwy brat nie znika gdy jest źle,
nie liczy ile możesz jeszcze dać mu z siebie.
On siedzi obok nawet w najgorszy dzień,
a nie tylko wtedy kiedy gruby melanż jest.
[Bridge]
Nie potrzebuję już tłumu mord,
co znikają gdy kończy się sponsor.
Wolę jedną prawdziwą osobę mieć,
niż stu fałszywych co tylko żerują jak śmieć.
Bo życie nauczyło mnie jednego —
najwięcej warci są ci,
co zostają mimo wszystkiego.
[Refren]
Masz siano — masz kolegów,
stawiasz flachy — pełno śmiechu.
Sypiesz po stole ścieżki jak do Paryża,
to nagle każdy mówi:
„Bracie, razem aż do życia!”
Ale spróbuj kiedyś upaść na dno,
kiedy nie masz nic i przygniata Cię zło.
Wtedy zobaczysz kto naprawdę coś znaczy,
bo większość spierdala szybciej niż światła na trasie.
[Zwrotka 3]
Dzisiaj już inaczej patrzę na świat,
na ludzi, relacje i cały ten fałsz.
Bo przyjaciel poznaje się nie przy wódzie,
tylko wtedy kiedy życie kopie Cię po mordzie.
Nie chodzi o kasę, fury i styl,
bo to wszystko może zniknąć w kilka chwil.
Najwięcej wart jest ten człowiek obok,
który nie zostawi Cię kiedy przyjdzie mrok.
[Refren – finał]
Masz siano — masz kolegów,
taki dziś niestety bywa świat.
Ale prawdziwych ludzi poznasz dopiero wtedy,
gdy zostaniesz sam…
I choć nieraz życie zabolało fest,
to dzięki temu wiem kto naprawdę jest.
Bo fałszywy przyjaciel znika jak dym,
a prawdziwy brat zostaje…
nawet kiedy nie masz już nic.
النمط من الموسيقى
POLISH MALE VOCALS, Street Hip-Hop, Emotional Urban Rap, Dark Piano Beat, Deep Bass, Raw Emotional Lyrics, Authentic Polish Street Atmosphere, Sad Trap Melody, Aggressive Emotional Flow, Real Talk Hip-Hop, Street Brotherhood Theme, Modern Rap Beat, Emotional Hook, Night City Vibes, 142 BPM