Lời bài hát
Nie każda wojna jest o lajki, nie każda rana się goi,
ale są tacy, co wstają mimo błota i złej krwi.
To dla niej — dziewczyny, co nie klęka.
Mówili: „zgaśnie”, „zniknie”, „hejty ją zjedzą”,
a ona dalej stoi — z prawdą, jak z bronią przy sercu.
Nie szuka poklasku, nie udaje świętej,
popełniła błędy, ale ma odwagę mówić o nich głośniej niż przeciętny facet o swoim wstydzie.
Ty, Blancik-palancik —
z klawiaturą jak tarczą, z telefonem jak mieczem,
grozisz kobiecie, a gdy przyjechała — znikłeś, tchórzu.
Gdzie twój honor, chłopie? W komentarzach? W śmiechu?
Kukułka leci jak pocisk, bez filtra, bez wstydu,
tylko prawda i charakter — nie z tik-toku, z życia, z bólu i błysku.
Ty, Blancik-palancik, jesteś cieniem pod cieniem,
ona stoi w świetle — ty się chowasz w ciemnie.
Nie miała łatwo — potknęła się sto razy,
ale wstała sto jeden, z bliznami jak z napisem „nie poddawaj się”.
Widzisz, różnica między nią a tobą,
to że ona się przyzna, a ty udajesz, że jesteś czysty jak nowy profil po banie.
Krzyczałeś, że jesteś groźny?
Stary, groźne to są fakty, które ona ci wyłożyła jak karty.
Chciałeś wojnę? Dostałeś lód —
zimny spokój, spojrzenie bez strachu, a ty — off-line, jak zwykle w tłumie duchów.
Kukułka – siła, nie legenda,
bije w fałsz jak młot w beton, nie ugina się, nie klęka.
Blancik-palancik – grał gangstera w necie,
a kiedy przyszedł moment prawdy, zniknął w toalecie.
Nie szuka zemsty, nie potrzebuje widowni,
bo wie, że prawda i czas mają najlepsze wyroki.
Nie zrobisz jej krzywdy, nie złamiesz, nie zgnieciesz,
ona już przeszła przez piekło i wyszła z ognia z pięścią.
Więc Blancik, słuchaj —
następnym razem, jak grozisz dziewczynie w sieci,
sprawdź, czy potrafisz spojrzeć jej w oczy,
bo nie każda kobieta to ofiara — niektóre są huraganem z blizną na sercu i dumą w piersi.
Kukułka — prawdziwa, nie z filtra,
błędy ma, ale sumienie czyste jak iskra.
Ty, Blancik-palancik —
twoje słowa to dym, jej siła to ogień,
i jak dym się rozwieje, zostanie tylko płomień.