Lời bài hát
Na budowie z rana zgiełk,
Zbyszek znów ma nowy cel!
Nie zna warunków, lecz rządzi jak król,
wszyscy już wiedzą – to jego stół!
Hej Zbysiu, nie bój się Rafała!
Wyjdź z kibla, tam cię nie ocala!
Ty kontrakty masz na bakier,
lecz w biurze robisz niezły cyrk, o tak!
Hej Zbysiu, nie bój się ludzi,
bo jak krzyczysz – nikt się nie trudzi!
Inżynier z duszą showmana,
mobbing to twoja scena!
Specyfikacja? Phi, to ściema,
ważne, że Zbyszek zawsze ma temat.
Maila trzy, raport pięć,
aż zespół marzy, by gdzieś uciec precz!
Hej Zbysiu, nie bój się Rafała!
Wyjdź z kibla, tam cię nie ocala!
Na spotkanie sam się umawiasz,
a potem znikasz – jak w bajkach, ha!
Hej Zbysiu, król dokumentacji,
choć w niej same komplikacje!
Zamiast planu – wielki stres,
a mechanik znów wzywany jest!
Zespół już zmobingowany,
wszyscy trochę poirytowani.
Teraz mechanik ma swój dzień,
bo Zbyszek wpada w rytmie: „Hej!”
Hej Zbysiu, nie bój się Rafała!
Wyjdź z kibla, koniec tego dramatu!
Na spotkanie sam się umawiasz,
a potem znikasz – jak duch, ha ha!