Lời bài hát
Dzwoni Koronka w środku dnia,
mówi: „kochanie, mam tu sprawę małą ja…”
Bo w sklepie widziała cud,
sukienkę marzeń — ale brakło złotych stu.
Ja wiem już dobrze, co to za ton,
to ten sam głos, co mówił: „Blika wyślij, bo…”
A w oczach błysk, jak milion gwiazd,
i wiem, że znowu wpadnę w jej czar!
Do Ani — mojej Koronki,
co zawsze ma plan na moje pieniążki.
Nie ma sukienki, butów, torebki,
ale ma urok — i to bez resztki!
Do Ani — słodkiej jak miód,
co z serca robi mi bankomat cud.
Koronka, moja królowa blika,
Ty wiesz, jak się chłopa dotyka!
Pisze Koronka: „no, nie bądź zły,
bo przecież tylko troszkę — trzydzieści trzy…”
Mówi, że lato, że trzeba mieć styl,
a ja już wiem, że przegrałem znów deal.
Wysłałem Blika, bo co mi tam,
jej uśmiech więcej wart niż cały bank.
Choć wiem, że jutro znów powie mi:
„Buty też by się przydały, hihi…”