Lời bài hát
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.
Przeprowadzka już na wiosnę, dom nad rzeką nad nim sosny, brzozy, dęby – i modrzew.
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.
Spadły liście – biorę grabie, róża kwitnie, żaba w stawie, choć to oczko – w sumie.
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.
Na ławeczce trzy poduszki, można spocząć, pogaduszki – miłe uciąć – przy nalewce.
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.
Trawa rośnie bujnie już, kiedyś skoszę - pełen luz. Przecież zdążę. – Na pewno.
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.
Obiad w sadzie pod jabłonią, jemy zwykle w większym gronie. – Chociaż rzadko.
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.
Każdy swoje ma zajęcia, tata wiersze, mama zdjęcia. Spotkamy się – na ognisku.
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.
Kaczki lecą, czaplę miną, dziś wieczorem, białe wino na pomoście. – I księżyc.
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.
Zamykamy ciepły sezon, całkiem łysą już jesienią. I do miasta. – Odjedżamy.
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.
A na działce życie płynie, życie toczy się spokojnie. Po malutku.