lyrics
W remizie raban, strażacy w gotowości,
Bo dziś Edytka ma pół wieku młodości!
Lata lecą szybko, jak szalony Ursus,
A nasza jubilatka wciąż ma świetny kursus.
Choć na liczniku stuka piękna połóweczka,
Wciąż z niej jest lasencja, zgrabna jak gazeczka!
Edyta, Edyta, pięć dych ci stuknęło,
Lecz twoje szaleństwo jeszcze nie minęło!
Edyta, Edyta, rzuć ten cały stres,
Bo po pięćdziesiątce najlepszy czas jest!
Pesel to tylko cyfry na papierze,
Dziś cała gmina w twą młodość wierzy!
Koleżanko droga, królestwo za twój urok,
Choć czasem w kręgosłupie strzyka mały skurczok.
Zamiast witaminy w płynie kupisz colę,
I z nami na parkiecie ruszysz w dziką swawolę.
Doktor ci zabrania? My się nie boimy,
Zaraz pięćdziesiątkę z tobą wychylimy!
Edyta, Edyta, pięć dych ci stuknęło,
Lecz twoje szaleństwo jeszcze nie minęło!
Edyta, Edyta, rzuć ten cały stres,
Bo po pięćdziesiątce najlepszy czas jest!
Pesel to tylko cyfry na papierze,
Dziś cała gmina w twą młodość wierzy!
Koleżanki z pracy, sąsiedzi z powiatu,
Głośno ci śpiewają: „Nie żałuj dukatów!”.
Zus się ciebie boi, starość głośno krzyczy,
Bo nikt ci tych lat dzisiaj nie policzy! Edyta, Edyta, pięć dych ci stuknęło,
Lecz twoje szaleństwo jeszcze nie minęło!
Edyta, Edyta, rzuć ten cały stres,
Bo po pięćdziesiątce najlepszy czas jest!
Pesel to tylko cyfry na papierze,
Dziś cała gmina w twą młodość wierzy! A na koniec tej szalonej nocy,
Gdy w szampanie bąbel ma swą siłę mocy,
Płyną życzenia prosto z serducha,
Niechaj Edytka głośno wysłucha!
Agnieszka z Zaferem życzą ci szczerze:
Zdrowia, miłości i szczęścia w operze!
Niech ci uśmiech z buzi nigdy nie znika,
A w sercu zawsze tańczy ta muzyka!