lyrics
[Intro]
Ohh…
Tam gdzie pycha kroczy przed upadkiem…
Cisza zna już koniec tej historii…
[Zwrotka 1]
Stał wysoko ponad tłumem,
w złotych światłach wielkich sal,
wierzył, że jest nietykalny,
że zatrzyma nawet czas.
Nie słyszał już prostych słów,
śmiech zamienił w chłodny mur,
każdy krok był coraz cięższy,
choć wydawał się jak król.
[Pre-Chorus]
A los cicho pisał dalej
to, czego nie chciał znać…
Bo kiedy serce ślepnie pychą,
zaczyna wolno spadać…
[Refren]
Tam gdzie pycha kroczy przed upadkiem,
gasną światła, milknie wielki świat,
złote maski spadają na ziemię,
kiedy prawda patrzy prosto w twarz.
Tam gdzie pycha budowała mury,
samotność zostawia zimny ślad,
bo najwyższe wieże bez miłości
potrafią runąć w jedną noc…
[Zwrotka 2]
Patrzył z góry na marzenia
tych, co mieli mniej niż on,
nie zauważył, kiedy wokół
zaczął pękać własny dom.
W pustych lustrach swojej chwały
widział już wyłącznie cień,
a odpowiedź przyszła nagle
jak burzowy zimny deszcz.
[Bridge]
Nie wszystko można kupić,
nie każdy strach da się ukryć,
czas uczy nawet silnych ludzi,
że serce musi coś czuć…
[Refren – mocniej]
Tam gdzie pycha kroczy przed upadkiem,
echo niesie niespełniony krzyk,
wielkie słowa tracą swoje znaczenie,
gdy zostajesz całkiem sam i nic…
Tam gdzie pycha chciała dotknąć nieba,
ziemia nagle usuwa się spod stóp,
bo człowiek bez pokory wobec życia
gubi drogę pośród własnych snów…
[Outro]
Ohh…
Tam gdzie pycha kroczy przed upadkiem…
pokora przychodzi zbyt późno…
Ohh…
I tylko cisza pamięta
kim naprawdę był…
音樂風格
“Polish nostalgic pop ballad inspired by . Warm male baritone vocal. Medium-slow tempo. Organic instruments only: guitars, bass, gentle drums, strings. Calm, natural production. Themes of nature (forest, silence, wind), life journey, wisdom, inner balance. Built around ‘Tam, gdzie…’ concept. Emotional but restrained chorus.”