lyrics
[Verse 1]
Czemu tak musiało być
Milczysz
Gdy pytam
Czy słyszysz mnie dziś
Dwa kubki kawy wciąż stoją na stole
Twój szal na krześle
Jakbyś wrócić miała do mnie
Czemu zabrałaś mi sny
Te wszystkie filmy
Gdzie byłaś i ty
Budzę się nagle
A obok jest pusto
Ściskam poduszkę
Jakbyś trzymała mnie mocno
[Chorus]
Czemu tak musiało być
Czemu zabrałaś mi sny
Zostawiłaś tylko ciszę
I zegar
Co liczy mi łzy
Czemu tak musiało być
Czy jeszcze pamiętasz nasz śmiech
Powiedz
Czy gdzieś tam daleko
Choć przez sekundę brakuje ci mnie
[Verse 2]
Twoje perfumy w szafie jak duch
Każde otwarcie to kolejny cios w brzuch
Znasz każdy kąt w mojej głowie i domu
A jednak łatwo znalazłaś drogę do wyjścia
Do komuś
Mówią
Że czasu trzeba
Że w końcu przestanie boleć aż tak
Ale gdy widzę twoje zdjęcie w telefonie
Cały mój spokój rozsypuje się w piach
[Chorus]
[Bridge]
Może gdzie indziej jest lżej
Może tam ktoś trzyma cię lepiej niż ja
Ja tutaj składam dzień po dniu
Z naszych rozbitych szkła
Jeśli był jakiś błąd
Podpowiedz
Gdzie zgubiłem krok
Bo zanim nauczę się spać bez ciebie
Minie zbyt wiele nocy i wstrzymanych wdechów
[Chorus]
音樂風格
Moody Polish pop ballad with sparse piano, warm pads, and intimate male vocals. First verse stays close and conversational, then chorus swells with wide reverb and layered harmonies. Subtle bass and soft rimshots enter in the second verse; bridge adds a rising synth bed and distant vocal chops before dropping back to a naked piano-and-voice outro.