lyrics
Ines Kasus, Ines Kasus, Ines Kasus...
Dziś w nocy, obudziłem się cały spocony gdyż siniły mi się dwie moje żony.
Jedna sztangiela sto dwadzieścia kilo, wyciskałem ją w rytm jak me serce biło.
Drugą hantelę w dłoni już trzymałem i mój biceps już nią napinałem.
Rano obudziłem się cały strudzony, w nocy musztrowałem swoje obie żony.
Wstaję rano i idę do biurka, Tatum verdę wpsikuje je do mojego brzucha.
Nagle da się słyszeć okrzyk wkurwiony, to Ignacy dostrzega że Tantum verdę stoji oprużniony.
Bierę termometr i liczy kreseczki, ukazuje mi się koniec mej bajeczki.
Staje dęba i szukam po kątach, może znajdę go w jakiś klamotach .
Wtem patrzę w przestrzeń i oczom nie wieżę, to sinulan forte już za ręce mi bierze.
Szybko wkłada i wtłacza do nosa, mając nadzieję że nie dotknie go śmierci kosa.
Dumny z siebie ide ucieszony, gdyż życie swe zbawiłem cały wychudzony.
Głodny kroczę i idę do kuchni, nakładam kopę ziemniaków z mej ulubionej szufli.
Biorę blender i wrzucam składniki, chcę by wyszły trzy porcyjki.
Chłapczywie pijał i wbijał kalorie, dzisiaj osiongnoł w pasie trzydzieści dwie dłonie.
Krojc Ignacjus cały skatowany, dniem dzisiejszym jest uwieczniany.
Jego historia będzie sarkastyczna, trochę liryczna i metafizyczna.
Idzie na rękach już odnowiony, masy przedsmak poznał wcielony.
Pędząc do stolarni, poczuł jakby wchodził do narni.
Zewsząd słychać przerużne bity, od phonku po brazyliskie chity.
Nagle kolejny słychać skowyt poraniony , to Ignacy chebluje kolejne swe żony .
Pierwsza deska chuda i dębowa, krzyczała właśnie swe ostatnie słowa.
Drugą milczy pogodzona już z losem, patrzy się na niego ukosem.
Trzecia z litości już o swój los skamlała błagając o litość swego wielmożnego Pana.
Z nagła z trocin koszownik wyleciał, i jedną z desek szybko przeleciał.
Wtem się wzburzył okrzyk wzburzony, to Ignacy reprymenduje swe żony.
Staje to walki i szuka Marysi ktrórą mu los gdzieś w oparach azbestu kisi.
Ignacjus idzie już wnerwiony , gdyż nie znalazł swojej ukochanej żony.
Krojc Ignacjus cały skatowany, dniem dzisiejszym jest uwieczniany.
Jego historia będzie sarkastyczna, trochę liryczna i metafizyczna.
Nagle za krzaków wyskakuje ma mnie knur znajomy, to Kalimak sunie cały przerażony.
Mówi przestraszony , że przed oczyma migneła mu tylko kolor czerwony.
Wtem Ines wychodzi w dalekie pole, nagle znajduje się w wielkim padole.
Na jego dnie znajduje wielkie ślady, pradawnej bestji przy której stać nie dał bym rady.
Słysząc warkot zapominam o męskości, gdyż strach poczułem w każdej kości.
Wtem obracam się cały zdrętwiay, padam na ziemię cały struchlały.
W tej chwili właśnie spadły mi nagle klapki z oczu, gdyż zobaczyłem Kobrę mknącym za zippe po góry zboczu.
Strach stopniał cały, a Kobra przybył w świetle chwały.
Zippa prowadził obok siebie, kładąc kres na Podmiejskiego ludu zaniepokojenie.
Ines wracał z przygody, kiedy go dobiegł głos znajomy zza krzaków glady.
Był to szaman młody, idący do gospody.
Krojc Ignacjus cały skatowany, dniem dzisiejsz
音樂風格
Epic cinematic tribal music inspired by Avatar (Pandora). Highly energetic and dynamic ritual atmosphere. The track opens with joyful, bright melodic motifs, then gradually evolves into a darker, sad