lyrics
Dlaczego samotnie palisz ogień nocą?
Gdzie jest człowiek który siada obok,
czeka aż o wszystkich lękach opowiesz,
w ciszy drew dorzuci i pokiwa głową?
Drzewo które kiedyś żyło, długo martwe
znowu ciemność wokół rozświetliło.
Wskrzeszasz gałęzie z dziecka fascynacją,
władasz życiem, godzisz z własną kremacją.
Wierzę, że zasiądę w ognia Twego kole,
lęku nie czuję, popiół bliskich mam na czole.
To co płonie dookoła ugasimy potem,
krzewy bzów i złe spojrzenia z okien.
A jeśli w życiu nic nam nie wypali
pocałujesz czule moje obie dłonie
z łagodnym uśmiechem na stos pójdziemy
z nadzieją, że z dwóch ciał wieki ogień zapłonie.
Dlaczego samotnie palisz ogień nocą?
Gdzie jest człowiek który siada obok,
czeka aż o wszystkich lękach opowiesz,
w ciszy drew dorzuci i pokiwa głową?
音樂風格
Classic Rock, Surprise, Anger, Male Voice, 60-80 BPM