lyrics
[Zwrotka 1]
Na salonach bankiety – szampan, ośmiorniczki,
Krewetki na srebrze, obok szkło pełne whisky.
Kamery błyskają, w TV znów jest show,
A pod blokiem ktoś liczy drobne na chleb i prąd.
Dzieli nas mur z betonu i hipokryzji,
Oni w limuzynach, my w kolejce po wizję.
Obiecują zmiany – tylko dla elit,
Dla zwykłych ludzi szczaw i mirabelki.
[Refren]
Oni jedzą krewetki, my liczymy drobne,
Oni piją wino, my wodę z kranu chłodną.
Elita na talerzu – złote sztućce, wieczki,
A ulica na kolanach – szczaw i mirabelki.
[Zwrotka 2]
To obraz państwa – luksus dla wybranych,
Pod stołem koperty, układy jak gangi.
Rządzący się śmieją, gdy gasną kamery,
Za plecami narodu – przekręty i afery.
Ale rap to broń, więc tu stawiam wersy,
Nie kupią nas nigdy ośmiorniczki i krewetki.
Prawda na bitach – jak uderzenie pięści,
Bo ten kraj nie potrzebuje więcej waszych kłamstw i treści.
[Refren]
Oni jedzą krewetki, my liczymy drobne,
Oni piją wino, my wodę z kranu chłodną.
Elita na talerzu – złote sztućce, wieczki,
A ulica na kolanach – szczaw i mirabelki.
[Zwrotka 3]
Mówicie: „zaciskaj pasa, bo kryzys nie żartuje”,
A sami w jachtach, gdy naród bankrutuje.
Wasze hasła w kampanii – ściema dla publiki,
A na stołach królują krewetki i drinki.
Niech spadną maski – naród patrzy, nie śpi,
Bo krewetki nie przykryją waszych brudów i przekrętów.
Ulica pamięta, historia zapisuje,
Kto się sprzedał za bankiet, kiedy kraj głoduje.
[Refren]
Oni jedzą krewetki, my liczymy drobne,
Oni piją wino, my wodę z kranu chłodną.
Elita na talerzu – złote sztućce, wieczki,
A ulica na kolanach – szczaw i mirabelki.