เนื้อเพลง
Zwrotka 1
Był kiedyś świat bez liczników
Miasta rosły jak drzewa
Kamień śpiewał pod stopami
A światło brało się z nieba
Kopuły łapały ciszę
Wieże znały rytm gwiazd
Nikt nie sprzedawał powietrza
Nikt nie liczył nam lat
Refren
Ale przyszły zimne języki
I oczy bez snów
Zjadły imiona, daty
Zostawiły nam kurz
Kamień pamięta, my nie
Ktoś wymazał nam ślad
Uczą nas cudzej historii
Żebyśmy nie wrócili tam
Zwrotka 2
Stare mapy spalono w ciszy
Podręczniki pisze strach
Mówią: „tak było od zawsze”
A pod spodem inny świat
Wolna energia w murach
Jeszcze drży w starych miastach
Ale uczą nas nie patrzeć
I nie zadawać pytań
Refren
Przyszły zimne języki
I oczy bez snów
Zjadły imiona, daty
Zostawiły nam kurz
Kamień pamięta, my nie
Ktoś ukradł nam czas
Zostawili nam rachunki
I wmówili, że to raj
Bridge
Nie mówię, że wiem jak było
Nie mówię, że znam plan
Ale gdy wszystko jest zakazane
To ktoś boi się prawd
Gady w tej bajce nie mają imion
To tylko symbol, cień
Każdy system bez twarzy
Ma łuski i chłodny sen
Outro
Może ten świat wciąż oddycha
Pod asfaltem, pod szkłem
Może pamięć wróci nocą
Gdy znów nauczymy się chcieć
Kamień pamięta więcej niż my
I nie kłamie jak strach
Jeśli coś nam zabrano
To nie świat — tylko wzrok i czas
รูปแบบของดนตรี
Polska piosenka rockowo-punkowa w klimacie Strachy na Lachy. Mroczna, ironiczna, poetycka narracja o szaro-burym mieście, braku słońca, ciężkim powietrzu, mgle i deszczu. Aluzyjne wersy sugerujące, że „coś wisi w powietrzu”, że z nieba spada niewidzialny syf, po którym ludzie chorują, ale nikt głośno o tym nie mówi. Tekst refleksyjny, lekko buntowniczy, z nutą społecznego niepokoju i czarnego humoru. Średnie tempo, surowe gitary, wyraźna linia basu, emocjonalny męski wokal po polsku, klimat ulicznej melancholii i niepokoju.