เนื้อเพลง
Hook:
Słuchaj mnie uważnie — bo jak tu przylecisz bez języka, to jesteś nikim, kurwa, nikim.
Zero szans, zero głosu, zero życia — tylko zimny beton i cienie znikim.
Ten kraj nie patrzy na twoje marzenia, nie pyta skąd przychodzisz,
Liczy się tylko to, czy potrafisz mówić, walczyć i czy się nie położysz.
Verse 1:
Mówię do ciebie, tak — do ciebie, bracie,
Co myśli, że emigracja to łatwe złoto na tacy.
Kurwa, nie rób z siebie głupka, bo tu nikt cię nie głaszcze,
Tu jeśli nie znasz języka, to możesz całować system w dupsko na starcie.
Wyjdziesz na ulicę i nawet nie spytasz o drogę,
Bo każde „eee…” w twoich ustach robi z ciebie człowieka bez możliwości i w ogóle.
Patrzą na ciebie jak na cień — istniejesz, ale bez znaczenia,
Nie dlatego, że jesteś gorszy —
tylko dlatego, że nie umiesz nic powiedzieć, rozumiesz znaczenia?
Zostaniesz w najgorszej robocie, zgięty w pół od rana,
Bo jak nie powiesz słowa, to nikt cię, kurwa, nie bierze poważnie, niestety, taka prawda naga.
Hook:
Słuchaj mnie uważnie — bo jak tu przylecisz bez języka, to jesteś nikim, kurwa, nikim.
Zero szans, zero głosu, zero życia — tylko zimny beton i cienie znikim.
Ten kraj nie patrzy na twoje marzenia, nie pyta skąd przychodzisz,
Liczy się tylko to, czy potrafisz mówić, walczyć i czy się nie położysz.
Verse 2:
A tęsknota? Kurwa, ona wbija jak kosa pod żebra,
Jedna nuta, jeden zapach — i płaczesz w nocy jakbyś stracił niebo.
Ale nikt tego nie widzi — tu każdy ma swoje wojny,
A twoja samotność siedzi obok jak duch, cichy, zimny, spokojny.
Słuchaj, nie mówię tego, żeby cię wystraszyć —
Mówię, bo cię znam i wiem, że potrafisz,
Ale jak przylecisz tu z pustą głową,
to będziesz wracał do domu wstydem obity, bez słowa.
Nie bądź kolejnym, który mówił: „tam to sobie poradzę”,
A wrócił po trzech miesiącach, bo kurwa nie mógł się dogadać nawet w pracy.
Weź język jak broń —
bo bez niego tu jesteś trupem,
A z nim możesz przeżyć, zarobić, zbudować życie i w końcu poczuć, że nie jesteś nikim, człowieku
Hook / Outro:
Więc słuchaj mnie, zanim kupisz ten bilet:
Naucz się mówić, kurwa, zanim tu przyjedziesz.
Bo język to kula, a milczenie to grób,
A ja mówię ci to prosto, do twarzy —
bo nie chcę, żebyś skończył jak wielu tu,
bez głosu, bez szans, bez siebie…
nikim, kurwa.