เนื้อเพลง
W sklepie napis na drzwiach – „Nieczynne do odwołania”,
A ekspedientka zza lady szepcze: „Przyjdź pan jutro z rana”.
Bo może rzucą papier, może kawa się znajdzie,
Ale na pewno nie dzisiaj – dziś są tylko rajstopy w rajdzie.
Refren:
Oj, PRL, kabaret na żywo,
Tu każdy numer to widowisko.
Kolejka dłuższa niż autostrada,
Towar jest jutro – a dziś propaganda.
W urzędzie pan w okienku mówi: „Brakuje pieczątki”,
A za nim stoi plakacik: „Budujemy lepsze wątki”.
Pan dyrektor z sekretarką „walczy” o plan pięcioletni,
A w korytarzu już szepczą: „To się przeciągnie do letnich”.
Refren:
Oj, PRL, film Barei sam w sobie,
Gdzie śmiech i smutek mieszczą się w słowie.
Kiedy się śmieję – to żeby nie płakać,
Absurd to norma, normalność to rzadkość.
Pod blokiem sąsiad z sąsiadem w piłkę gra do zmroku,
Choć na boisku dziura i latarnia bez prądu.
A w telewizji sukcesy – „naród rośnie w siłę”,
Choć w kuchni na gazie znów tylko woda w czajniku paruje.
Refren:
Oj, PRL, oj, Bareja by klasnął,
Bo życie samo pisało kabaret.
Oj, PRL, śmiech to była tarcza,
A w każdej scenie absurd się starczał.
Lecz choć w sklepach pustka była, ludzie mieli dla siebie serce,
Sąsiad pomógł, ktoś pocieszył, wspólne życie było lżejsze.
Na podwórkach śmiech dziecięcy, w oczach dorosłych nadzieja,
Bo łatwiej było być razem – choć wokół grała komedia.
I dziś wspominam ten czas – choć szary, pełen kłopotu,
Było weselej, bo bliżej – człowiek człowiekowi był bratem.
Może zabrakło wygody, ale był ciepły uśmiech,
W absurdzie kryło się szczęście – i to zostało w pamięci.
Motto
„Nie mieliśmy wiele, lecz mieliśmy siebie – i to wystarczyło, by było weselej.”
รูปแบบของดนตรี
Ballada akustyczna – gitara, delikatne pianino, spokojny rytm 3/4 lub 4/4. Klimat nostalgiczny, do śpiewania przy ognisku lub w kameralnym gronie.