[Intro – spoken, warm male voice]
Już raz opuściliśmy świat,
który był dla nas wszystkim.
Nazwano to narodzinami.
[Verse 1]
To ciało, tak bliskie i własne,
jak garnitur dostałem na czas.
Ma zmarszczki od śmiechu i troski,
ma blizny po trudnych dniach.
Gdy patrzysz mi długo w oczy,
rozpoznasz mnie mimo tych zmian.
Bo przecież nie kochasz ubrania,
to mnie obejmujesz od lat.
[Pre-Chorus]
Nie wszystko, co znika nam z oczu,
przestaje po prostu być.
Może tak boimy się końca,
bo nie pamiętamy początku.
[Chorus]
Nie kończymy się razem z oddechem,
nie zabiera nas w całości czas.
Wierzę: śmierć to kolejne narodziny,
choć nie umiem powiedzieć ci, jak.
Zostawiamy znoszone ubranie,
ale miłość nie mieści się w nim.
To, co w nas nauczyło się kochać,
nie potrafi tak po prostu nie być.
[Verse 2]
Nie musisz się wstydzić tęsknoty,
gdy milkną znajome ci kroki.
Miłość ma prawo do smutku,
gdy nie ma już kogo przytulić.
Przed swoim pierwszym oddechem
nie znałeś ni słońca, ni gwiazd.
Więc może i teraz za progiem
jest świat, którego nie znasz.
[Chorus]
Nie kończymy się razem z oddechem,
nie zabiera nas w całości czas.
Wierzę: śmierć to kolejne narodziny,
choć nie umiem powiedzieć ci, jak.
Zostawiamy znoszone ubranie,
ale miłość nie mieści się w nim.
To, co w nas nauczyło się kochać,
nie potrafi tak po prostu nie być.
[Bridge]
Dopóki mam ciepło w swych dłoniach,
chcę nimi obejmować świat.
Nie chować czułości na później,
nie skąpić jej, póki jest czas.
Bo może na drogę tę dalszą
nie bierze się tego, co masz,
lecz wszystko, czym byłeś dla innych,
i to, co umiałeś im dać.
[Final Chorus]
Nie kończymy się razem z oddechem,
nie zabiera nas w całości czas.
Wierzę: śmierć to kolejne narodziny,
więc nie musi przerażać już nas.
Zostawiamy znoszone ubranie,
ale miłość nie mieści się w nim.
To, co w nas nauczyło się kochać,
nie potrafi tak po prostu nie być.
[Outro – spoken]
Już raz opuściliśmy świat,
który był dla nas wszystkim.
A potem ktoś wziął nas na ręce.
[Intro – spoken, warm male voice] Już raz opuściliśmy świat, który był dla nas wszystkim. Nazwano to narodzinami. [Verse 1] To ciało, tak bliskie i własne, jak garnitur dostałem na czas. Ma zmarszczki od śmiechu i troski, ma blizny po trudnych dniach. Gdy patrzysz mi długo w oczy, rozpoznasz mnie mimo tych zmian. Bo przecież nie kochasz ubrania, to mnie obejmujesz od lat. [Pre-Chorus] Nie wszystko, co znika nam z oczu, przestaje po prostu być. Może tak boimy się końca, bo nie pamiętamy początku. [Chorus] Nie kończymy się razem z oddechem, nie zabiera nas w całości czas. Wierzę: śmierć to kolejne narodziny, choć nie umiem powiedzieć ci, jak. Zostawiamy znoszone ubranie, ale miłość nie mieści się w nim. To, co w nas nauczyło się kochać, nie potrafi tak po prostu nie być. [Verse 2] Nie musisz się wstydzić tęsknoty, gdy milkną znajome ci kroki. Miłość ma prawo do smutku, gdy nie ma już kogo przytulić. Przed swoim pierwszym oddechem nie znałeś ni słońca, ni gwiazd. Więc może i teraz za progiem jest świat, którego nie znasz. [Chorus] Nie kończymy się razem z oddechem, nie zabiera nas w całości czas. Wierzę: śmierć to kolejne narodziny, choć nie umiem powiedzieć ci, jak. Zostawiamy znoszone ubranie, ale miłość nie mieści się w nim. To, co w nas nauczyło się kochać, nie potrafi tak po prostu nie być. [Bridge] Dopóki mam ciepło w swych dłoniach, chcę nimi obejmować świat. Nie chować czułości na później, nie skąpić jej, póki jest czas. Bo może na drogę tę dalszą nie bierze się tego, co masz, lecz wszystko, czym byłeś dla innych, i to, co umiałeś im dać. [Final Chorus] Nie kończymy się razem z oddechem, nie zabiera nas w całości czas. Wierzę: śmierć to kolejne narodziny, więc nie musi przerażać już nas. Zostawiamy znoszone ubranie, ale miłość nie mieści się w nim. To, co w nas nauczyło się kochać, nie potrafi tak po prostu nie być. [Outro – spoken] Już raz opuściliśmy świat, który był dla nas wszystkim. A potem ktoś wziął nas na ręce.Musikstil
Cinematic ambient pop ballad, subtle organic electronica, 78 BPM, Polish lyrics. Mature male lead only: warm low bariton