Text
[Intro - mówione z lekką załamką, w tle leci powolny, ciężki bit]
Yo, ziomek, sprawdzam termometr i to jest jakaś totalna odklejka.
Słońce dostało bana na litość.
Czyste delulu. Słuchaj tego...
[Zwrotka 1 - Rap, szybkie i leniwe flow]
Słońce z góry napierdala tak, że mózg mi się lasuje,
Wychodzę na rejon, asfalt podeszwy mi truje.
Kurwa, jest tak gorąco, że pot leci po dupie,
Zamiast lecieć do Żaby, to w cieniu jak debil kucnę.
Gołębie na Uberze jadą, bo skrzydeł nie czują,
Wiatraki ledwo dyszą, o litość błagają, kuleją.
Kupiłem loda na rogu, to był, kurwa, ułamek sekundy,
Do chaty doniosłem sam patyk, a na nim same brudy.
[Refren - Popowy, melodyjny, bardzo chwytliwy i głośny]
Kuźwa, jest tak gorąco, że rano dzwonił Szatan!
Pyta, czy u nas rel, bo w piekle to jest katar!
Topię się na betonie, moja essa dawno znikła,
Woda w kranie to wrzątek, ta pogoda to jest lipa!
Jebany żar z nieba, zero tlenu, w płucach skała,
Chcę tylko do lodówki, niech ta zima nakurwiała!
[Zwrotka 2 - Rap, trochę bardziej agresywny]
Mówią: „Mordo, idź na basen”, chłopie, tam zupa z człowieka!
Wchodzę do tej wody i mi skóra z pleców ucieka.
Zimne piwko w pięć sekund to jest ciepła herbatka,
Nawet komar mnie nie gryzie, bo mu pot zalewa siatka.
Klima w aucie robi brrr, ale to jest kurwa żart,
Czuję się jak w mikrofali, to jest jakiś podły fart.
Laski, ziomki, wszyscy mokrzy, totalny cringe i dramat,
Siedzę w gaciach na kafelkach, to jest moja nowa chata.
[Bridge - Popowe zwolnienie, bardzo dramatyczny wokal]
Boże, zrzuć chociaż kroplę, bo zaraz tu spłonę...
To słońce na niebie jest totalnie popierdolone.
Zero chillu, sam żar, rzeczywistość mi się topi,
Zamiast łapać witaminy, to zaliczam twarde dropy...
[Refren - Z pełną mocą i chórkami]
Bo kuźwa, jest tak gorąco, że rano dzwonił Szatan!
Pyta, czy u nas rel, bo w piekle to jest katar!
Topię się na betonie, moja essa dawno znikła,
Woda w kranie to wrzątek, ta pogoda to jest lipa!
Jebany żar z nieba, zero tlenu, w płucach skała,
Chcę tylko do lodówki, niech ta zima nakurwiała!
[Outro - Wyciszenie bitu, ciężki oddech]
Serio, zadzwońcie po śmieciarkę...
Zgarnijcie mnie stąd, bo się rozpuszczam.
Nara. Idę przytulić zamrażarkę.
Mic drop (ale z mokrej łapy)