[Verse 1] Możesz pluć w ekran Piszesz jakbyś znał mój dzień A nie wiesz nawet Które blizny bolą mnie mniej
Nazwy szkół na ustach Jakby to był cały świat Ja mam swoje wojny I nie mieszczę ich w tych bramach
[Chorus] Nie schodzę do waszego poziomu Życie mam bogatsze niż wasz hejt w telefonu Możesz wołać miasta Numery Te mury Ale tobie zostaną tylko puste litery i dziury
Nie schodzę do waszego poziomu Wolę budować niż krzyczeć przez bramę do tłumu Piszesz przekleństwa Ja układam plany Ty zostajesz w komentarzach Ja wychodzę z tej strony
[Verse 2] Łatwo rzucać klątwy Gdy się boisz spojrzeć w lustro Kiedyś też tak gadałem Aż zobaczyłem jak to frustruje wszystko
Nie muszę nikogo niszczyć Żeby samemu iść wyżej Twoje „jebać” się odbije I wyląduje w twojej ciszy
[Chorus] Nie schodzę do waszego poziomu Życie mam bogatsze niż wasz hejt w telefonu Możesz wołać miasta Numery Te mury Ale tobie zostaną tylko puste litery i dziury
Nie schodzę do waszego poziomu Wolę budować niż krzyczeć przez bramę do tłumu Piszesz przekleństwa Ja układam plany Ty zostajesz w komentarzach Ja wychodzę z tej strony
Musikstil
Moody Polish alt-rap beat, sparse piano over dark, swung drums; male vocals with a calm, icy delivery. Verses stay minimal, almost spoken, then chorus widens with distant pads and stacked harmonies. Sub-bass glues it, small glitch fills between phrases for tension, overall controlled rage channeled into self-confidence.