[Intro] Znów ten dźwięk Krzywy jak blok Na kineskopie mruga Szaro–błękitny rok
[Verse 1] Siedem kanałów śniegu Jeden kanał snu Okrągły stół z meblościanki Patrzy w stronę tła Tata ścisza od niechcenia Mówi: „znowu to” A ja liczę każdą nutę Która zgubi ton
[Chorus] To ta czołówka z innej epoki Zagrana krzywo na dziecięcy płuc Każdy fałszywy nuty skok mnie cofa Do tamtych Za małych but Sy-gnał w głowie Jak zaklęcie Piszczy w rurce Myli się co krok Fałszywa czołówka Ale mój Prywatny rok
[Verse 2] W kuchni pachnie kartką I herbatą z torebek dwóch Na ekranie mapy świata Których nie ma już Próbuję gwizdać razem Ale gubię dech Okaryna z kiosku Ruchu Plącze każdy dźwięk
[Chorus] To ta czołówka z innej epoki Zagrana krzywo na dziecięcy płuc Każdy fałszywy nuty skok mnie cofa Do tamtych Za małych but Sy-gnał w głowie Jak zaklęcie Piszczy w rurce Myli się co krok Fałszywa czołówka Ale mój Prywatny rok
[Bridge] Czy to był strach Czy po prostu czas Który grał zbyt głośno Gdy brakło nas Dziś w pustym pokoju Duszę w garść brać I dmucham w tę rurkę By tamten świat zagrał raz
[Chorus] To ta czołówka z innej epoki Zagrana krzywo na dziecięcy płuc Każdy fałszywy nuty skok mnie cofa Do tamtych Za małych but Sy-gnał w głowie Jak zaklęcie Piszczy w rurce Myli się co krok Fałszywa czołówka Jeszcze raz Ostatni krok
Musikstil
Surreal, lo-fi art-pop with male vocals; clumsy, reedy lead melody on ocarina doubled by a toy keyboard. Verses stay close and dry, almost spoken, with tape hiss and room noise present. Chorus widens slightly with quirky backing “ahh”s and a lazy floor-tom thump, then collapses back into fragile off-key whistle. End on a brittle, insecure ocarina solo that just keeps missing the note.