Text
W Augustowie wstaje świt, paliwo, mapa, wiatr,
Darek kręci kluczyk, Marek mruga: „czas gnać!”.
Silniki grają jak serca dwa, co biją w rytmie drogi,
Przez góry, miasta, morza blask — przed nami świat szeroki.
Hej, jedziemy, hen, do Maroka bram,
Przez Europę, przez Genuę – promem w dal!
Suzuki, BMW – dwa stalowe sny,
Na piaskach Sahary zostawimy ślady dni.
Prom kołysze się wśród fal, Tanger wita nas,
W powietrzu sól i pusty szlak – zaczyna się czas.
W piachu słońce jak ogień tnie, łańcuch śpiewa w kurzu,
Woda skończyła się gdzieś we mgle – a przed nami tylko już...?
Hej, jedziemy, hen, przez kanionów zakręty,
Gdzie plus czterdzieści piecze jak żar .
A nocą w górach, gdy spada mgła,
plus jeden na liczniku, a w sercach gra!
Przełęcze wiją się jak sny,
Kamienie, kurz i wiatr.
Świat staje w miejscu, kiedy ty
wbijasz kolejny bieg.
Bo wolność pachnie jak benzyna,
I wiesz, że żyjesz, że to twój film!
Hej, jedziemy, hen, do Maroka bram,
Darek, Marek – dwóch wariatów, dwóch braci tam!
Suzuki, BMW – dwa serca stalowe,
Na krańcu świata biją jednakowo!
A gdy wrócą znów do domu,
Przy ognisku wśród wspomnień,
Ktoś zapyta: „czy byście znów?”
Odpowiedź brzmi: „Na pewno – po przygodę!”
Hej, jedziemy, hen, do Maroka bram,
Gdzie kończy się droga – zaczyna się plan...
Musikstil
Arabic Music, Techno, Opera, Triumph, relaxed, Bass