[Intro] Cicho jak oddech Kiedy zasypiam Gdzieś przy podłodze Składasz swe skrzydła
[Verse 1] Idę przez dzień Tyle znaków Gubię się Biegnę za światem A ty w milczeniu stoisz obok Jak światło w szkle Jak cichy patent
Gdy się potykam o własny cień Spadasz przede mnie jak cień latarni Ktoś mnie zatrzymał sekundę wcześniej To byłeś ty Strażniku prawdy
[Chorus] Mój Aniele Czuwaj Dzień i noc nade mną trwaj Wiem Że jesteś Czuję to Głębiej niż puls Niż każdy krok Mój Aniele Zostań Kiedy boję się i drżę Otul myśli białym snem Bo ja wciąż wierzę w ciebie
[Verse 2] W środku hałasu W środku burz Nagle zapada we mnie cisza Czyja to dłoń kładzie się tu Na moim karku Gdy się słyszę?
Nie widzę oczu Nie znam imion Ale twój szept prostuje drogi Tak delikatnie zmieniasz kurs Jakbyś od dawna znał me progi
[Chorus]
[Bridge] Może upadam zbyt często Wiem Lecz zawsze łapiesz mnie tuż przed snem Gdy płyną słone słowa przez twarz Ty wlewasz we mnie spokojny blask
Nie muszę widzieć By jednak znać Twoją obecność tuż obok nas W najciemną noc i najjaśniejszy świt Powtarzam szeptem: zostań mi
[Chorus]
Musikstil
Warm acoustic pop ballad with Polish male vocals, intimate close-mic tone. Fingerpicked guitar and subtle piano pads carry the verses; chorus swells with soft drum groove, bass, and airy backing “aaah” harmonies. Gentle dynamic lift into the bridge, then a stripped final chorus with vocal front and center, reverb-kissed and tender.