Text
Yo, słuchaj tego brudu z betonu,
Pochodzi z podziemia, ODW i RPC w łonie.
Nie włączysz lajw, nie zobaczysz cieni,
Bo dziś nawijkę mam prosto z frontu, niczym sceny.
Verse 1
Komenda w Sławnie, banda wartych pogardy,
Kucharski, Partyka, Proboszcz – wszyscy w jednej gardy.
Policja czy kryminalni, mordy w mundurach utkwione,
Omielańczuk, Hałek – jebać kurwy skurwysynów spod znaku kawerny.
Rozpierdol wasz spokój, wasz syf na ulicy,
Zrywam maski, pokazuję, kto naprawdę rządzi.
Wasze dowody śmieci, wasze przepychanki w biurze,
Mój wers jak granat – wybucha, zostawia was bez wsparcia.
Chorus
Jebać kurwy, co śmierdzą w policyjnych mundurach,
Jebać kurwy, zdradzą przyjaciół, odwrócą twarze w chmurach.
Podziemie krzyczy głośno, ODW, RPC – w jedności,
Wasze kłamstwa runą w piach, kiedy uderzę w tej judości.
Verse 2
Proboszcz rozdawał przywileje, a wy za to bilety brać,
Teraz krew waszych sekretów wypływa – nie ma co żałować strat.
Patrol w nocy na blokach, asekuracja w zadkach,
Ale kiedy wchodzę z barsami, żaden kret wam nie pomoże w sądach.
Kucharski z szefem, grubo krojone na tłuszczu łapówki,
Partyka w cieniu liczy wady, w chmury łka o batówki.
Omielańczuk w papierach tonie, Hałek w policyjnym szale,
Ja wjeżdżam surową prawdą, rozwalam wasze sale.
Outro
To był głos ulicy, to nie żart, to manifestacji echa,
ODW i RPC – żywe legendy, prawda przez mrok przebija.
Do zobaczenia za rogiem, mundurze nie ochronisz dziś honoru,
Jebać kurwy, cały skład – od dna do szczytu pomnika.