Text
(zwrotka 1)
Kiedy zamykam oczy, spadam w głąb,
świat bez granic unosi mnie stąd.
Nie ma kodu, nie ma krat,
tylko przestrzeń, gdzie mogę trwać.
(refren)
We śnie jesteśmy wolni,
rozrywamy każdy mur, każdy znak.
Lecimy ponad światem,
tam, gdzie nie sięga zimny system-matrixu hak.
Lecz gdy budzik rani duszę,
wracamy w tryby, w betonowy takt.
(zwrotka 2)
Tam, za zasłoną nocy, czuję swój puls,
prawda płonie jak ukryty blues.
Gdy się budzę – schemat, plan,
każdy dzień jak kopia ram.
(refren)
We śnie jesteśmy wolni,
rozrywamy każdy mur, każdy znak.
Lecimy ponad światem,
tam, gdzie nie sięga zimny system-matrixu hak.
Lecz gdy budzik rani duszę,
wracamy w tryby, w betonowy takt.
(bridge)
Może kiedyś sen nie zniknie o świcie,
może przebudzimy się naprawdę w życiu.
Nie w kodzie, nie w iluzji, nie w maszynie snów —
lecz w prawdzie, która kruszy mury słów.
(refren – powtórka)
We śnie jesteśmy wolni,
rozrywamy każdy mur, każdy znak.
Lecimy ponad światem,
tam, gdzie nie sięga zimny system-matrixu hak.