[Verse 1] Wchodzi na scenę Świat od razu jaśnieje Śmiech jak melodia Każdy problem maleje Pozytyw w oczach Marzenia w kieszeni Idzie przez życie Jakby miała skrzydła z nadziei
[Chorus] Skrzydła z nadziei Uniosą ją wyżej Ponad te myśli Co ciągną na niżej Kiedy upada Wstaje mocniej (o, o) Bo w sercu nosi własne słońce swoje
Skrzydła z nadziei Rozsypie jak pióra Tam Gdzie ktoś w cieniu o ratunek woła Chwyta za rękę Mówi: "dasz radę" I nagle w środku robi się jaśniej naprawdę
[Verse 2] Na co dzień zwyczajna W tramwaju W kolejce W torbie notatnik W głowie kolejne Plany jak kartki Zapisane w biegu Lecz kiedy trzeba Staje po czyjejś stronie jak w szeregu
[Bridge] Czy ona wie Ile serc pozszywała Ile łez wyschło Gdy tylko się śmiała Gdy noc przychodzi i też bywa słaba Pisze trzy słowa: "ja też się czasem składam"
[Chorus] Skrzydła z nadziei Uniosą ją wyżej Ponad te myśli Co ciągną na niżej Kiedy upada Wstaje mocniej (hej) Bo w sercu nosi własne słońce swoje
Skrzydła z nadziei Nie widać ich wcale A jednak nagle robi się lżej na tej sali Gdy wchodzi ona W oczach ma iskry I każdy wierzy Że jeszcze zdąży być bliski
Стиль музыки
Bright pop track with modern Polish radio sensibility, female vocals; tight acoustic guitar and warm piano under the verse, then the chorus explodes with wide synth pads, airy plucks, and a bouncing drum groove. Hook leans on stacked harmonies and a simple, sticky topline; bridge strips back to vocal and pads before a final, triumphant chorus with extra ad-libs and a lifted key feel.