[Verse 1] Masz zimne dłonie Kładziesz je na mnie Mówisz półsłówka Reszta w oddechu Na twojej twarzy widać zmęczenie A w mojej głowie aż za głośno od grzechów
Kubek po kawie między nami stygnie Na parapecie ciche pole bitwy Milion pytań krąży tu jak pył Aż boję się zrobić jeden zły ruch
[Chorus] Bliskość bez progów Bez ścian Tylko ty i ja Jak nagość bez ran Krok po kroku W ten sam stan Gdzie nie trzeba słów By się nie bać Bliskość bez progów Bez krat Wchodzisz do mnie jak do własnych chwil sprzed lat Jeśli chcesz Otworzę cały świat Byś miał gdzie wracać
[Verse 2] Na twoim swetrze wisi dzień wczorajszy Zapach deszczu Drobne plamy z mleka Śmieję się cicho Ty łapiesz ten śmiech Jakby to była jedyna pewna rzecz
Mówisz: "Nie wiem Czy potrafię zostać Czy nie ucieknę zaraz przed sobą" Ja na to: "Spokojnie Nie ma kontraktów Tu możesz drżeć Możesz milczeć do woli"
[Chorus] Bliskość bez progów Bez ścian Tylko ty i ja Jak nagość bez ran Krok po kroku W ten sam stan Gdzie nie trzeba słów By się nie bać Bliskość bez progów Bez krat Wchodzisz do mnie jak do własnych chwil sprzed lat Jeśli chcesz Otworzę cały świat Byś miał gdzie wracać
[Bridge] Pozwól mi wejść w twoje przerwy w zdaniach W miejsca Gdzie wszyscy bali się stanąć Jeśli się boisz Że będziesz za dużo Ja mam w sobie miejsce na twoje burze (ooh)
[Chorus] Bliskość bez progów Bez ścian Tylko ty i ja Jak nagość bez ran Krok po kroku W ten sam stan Gdzie nie trzeba słów By się nie bać Bliskość bez progów Bez krat Wchodzisz do mnie jak do własnych chwil sprzed lat Jeśli chcesz Otworzę cały świat Byś miał gdzie wracać
Стиль музыки
Intimate modern pop ballad with airy keys, warm bass swells, and subtle electronic pulses; male vocals close to the mic, almost whispered in the verses, then blooming in the chorus with gentle harmonies. Soft kick and brushed snare enter on the hook, building a slow emotional lift, with a sparse bridge where instruments drop to highlight the vulnerability before a final, fuller chorus.