Zimą wspinasz się na górę, idziesz nocą czarnym lasem, niebo dźwigasz na ramionach, lecz przyklękasz tylko czasem.
Gwiazda spada tuż za Wozem, Wielki jest, szybko jedzie może...? Pod ich Twórcy nieopamiętaniem ktoś uwierzył w zmartwychwstanie.
Ty chłopaku, wolny strzelcu takim byłeś niedowiarkiem idąc nocą pod gwiazdami odzyskałeś w miłość wiarę.
Możesz uniesieść każdy ciężar, droga trudna lecz przyjemna. Gdy uczucie jest prawdziwe, nie zabiera - daje siłę.
Dziś ciemności błyszczą oczy, mróz ją szczypie rozpalony, nocą prosi do wolnego tańca, sadza na pól nagich kolanach.
Roztańczona czarna dama, cała się rozpływa z rana, a on dalej ściska, trzyma, tak jak w Tobie, jest w nim siła... Ty chłopaku, wolny strzelcu takim byłeś niedowiarkiem idąc nocą pod gwiazdami odzyskałeś w miłość wiarę.
Możesz uniesieść każdy ciężar, droga trudna lecz przyjemna. Gdy uczucie jest prawdziwe, nie zabiera - daje siłę.