Letra da música
Bodziu, miłość to nie motyle
Zwrotka 1
Na klatce przy windzie, trzydzieści siedem lat temu,
Zaprosiłeś mnie na kawę — tak zwyczajnie, po cichu.
Nie wiedziałam, że ten jeden krok, ten uśmiech i ten gest,
Staną się początkiem życia, które wciąż trwa i trwa.
Miałam dwadzieścia lat i wiele obaw w sercu,
A ty pojawiłeś się wtedy dokładnie wtedy, gdy trzeba.
Nie obiecywałeś bajek ani życia bez burz,
Tylko swoją dłoń i miejsce obok siebie.
Refren
Bodziu, miłość to nie motyle,
Które znikają, gdy przychodzi deszcz.
To podana ręka po każdym upadku,
To słowo „jestem”, gdy świat mówi „nie”.
To wspólne jutro budowane od nowa,
Choć nieraz wiatr próbował zgasić płomień.
Bodziu, miłość to wybierać siebie codziennie,
I iść przez życie jednym krokiem, jednym domem.
Zwrotka 2
Los nie zawsze był dla nas łagodny i dobry,
Sebastian przyszedł na świat z trudniejszą drogą.
Potem Wiktoria i Patryk — nasze największe skarby,
Trzy serca, dla których oddaliśmy wszystko.
Patrzyłam na ciebie nieraz po cichu,
Gdy zmęczenie malowało cień na twojej twarzy.
Pracowity, opiekuńczy, gotowy oddać wszystko,
Nigdy nie myślałeś o sobie — zawsze o nas.
Refren
Bodziu, miłość to nie motyle,
Które znikają, gdy przychodzi deszcz.
To podana ręka po każdym upadku,
To słowo „jestem”, gdy świat mówi „nie”.
To wspólne jutro budowane od nowa,
Choć nieraz wiatr próbował zgasić płomień.
Bodziu, miłość to wybierać siebie codziennie,
I iść przez życie jednym krokiem, jednym domem.
Mostek
Wiem, że jesteś zmęczony walką, o której nie mówisz,
Że nosisz w sobie ciężar, który zbyt długo dźwigasz sam.
Choć powtarzasz, że wszystko jest w porządku,
Ja znam cię lepiej niż ktokolwiek na świecie.
Widzę smutek ukryty za milczeniem,
Widzę troski, które nie dają ci zasnąć.
I chcę, żebyś dziś usłyszał jedno —
Nie musisz już być taki silny za nas wszystkich.
Bo tyle razy ratowałeś naszą rodzinę,
Tyle razy stawałeś pierwszy do walki.
Teraz pozwól mi stanąć obok ciebie,
Pozwól mi nieść kawałek tego ciężaru.
Nie będę cię oceniać, nie będę odchodzić,
Nie przestanę wierzyć w ciebie ani przez chwilę.
Gdy zabraknie ci sił — podaj mi rękę,
A przejdziemy przez wszystko razem.
Refren końcowy
Bodziu, miłość to nie motyle,
To tysiące dni splecionych w jedno życie.
To każdy poranek i każdy wieczór,
I serce, które wciąż wybiera ciebie.
Choć czas zostawił ślady na naszych dłoniach,
Moja miłość nie zna zmęczenia.
Bo jesteś moim domem, moim spokojem,
Najpiękniejszą historią, jaką napisał los.
Zakończenie
Jeśli kiedyś zgubisz drogę,
Szukaj światła w moich oczach.
Jeśli upadniesz, podniosę cię.
Jeśli zwątpisz, przypomnę ci, kim jesteś.
Po trzydziestu pięciu latach wiem jedno:
Miłość nie odchodzi, gdy jest trudno.
Miłość zostaje.
A ja zostaję przy tobie.
Dziś, jutro i każdego następnego dnia.
Bo gdybym mogła przeżyć całe życie od początku,
Wybrałabym ciebie jeszcze raz.
I jeszcze raz.
I jeszcze tysiąc razy.