tekst piosenki
Miała być tylko wakacyjna przygoda,
trochę słońca, trochę wódki, trochę ognia pod skórą.
Studentka z Anglii, młoda, głodna świata,
lotnisko, akademik, plaża, klub — i znowu jakaś nowa twarz.
Lubiła żyć szybko.
Dzisiaj jeden, jutro drugi.
Czasem guma była, czasem ktoś ją ściągał w połowie.
Czasem sama mówiła:
„Dobra, nieważne”.
Bo przecież młoda.
Bo przecież zdrowa.
Bo przecież on też wyglądał zdrowo.
I tu zaczyna się największe gówno.
HIV nie ma mordy.
Nie ma tatuażu na czole.
Nie świeci na czerwono.
Możesz mieć przed sobą typa w drogich ciuchach,
uśmiechniętego, wysportowanego, pachnącego perfumami,
a jego wyników badań nie zobaczysz między drinkiem a hotelem.
Koleżanka powiedziała:
„Idę zrobić test. Chodź ze mną.”
Za darmo.
Bez wielkiej filozofii.
Jedna dostała wynik ujemny.
Ona dostała dodatni.
HIV.
Najpierw patrzyła jak idiotka.
Potem:
„Nie, kurwa. Pomyłka.”
Drugi test.
Znowu dodatni.
I wtedy zaczyna się przewijanie filmu.
Który?
Ten z wakacji?
Ten z akademika?
Ten z imprezy?
Ten, który mówił:
„Nie lubię gum”?
Ten, który ją rozpalił i w połowie zrobił po swojemu?
A może ktoś, kto sam nie wiedział, że nosi wirusa?
Nie wiedziała.
I właśnie to ją rozwaliło najbardziej.
Nie miała jednej twarzy, której mogła nienawidzić.
Miała tylko setki wspomnień
i jedną jebanie ciężką odpowiedź.
Pozytywny.
Zamiast szukać pomocy, w tej historii zaczęła kipieć złością.
„Ktoś zrobił to mnie?
To ja też mam mieć wszystkich w dupie.”
I wtedy przestała być tylko ofiarą własnej głupoty i pecha.
Zaczęła świadomie narażać innych.
Jeden wychodził.
Drugi wchodził.
Imprezy.
Akademik.
Kilku facetów w krótkim czasie.
Nie mówiła im nic.
Wiedziała.
I milczała.
To już nie była wakacyjna wolność.
To było skurwysyństwo.
Bo mieć HIV to nie wstyd.
Możesz się zarazić na różne sposoby.
Możesz nawet nie wiedzieć.
Ale jeśli wiesz i celowo narażasz innych,
to nie możesz zasłaniać się bólem, traumą ani wkurwem na świat.
Nie masz prawa odbierać komuś wyboru.
Druga historia.
Facet na wakacjach.
Trzydzieści lat.
Dobra praca.
Siłownia.
Samochód.
Poznał dziewczynę.
Ładna.
Zadbana.
Pewna siebie.
Pili.
Śmiali się.
Hotel.
„Jesteś zdrowa?”
„Tak.”
I tyle.
Żadnego testu.
Żadnego dowodu.
Tylko słowo człowieka, którego znał trzy godziny.
Kilka tygodni później gorączka.
Osłabienie.
Poty.
Pomyślał: wirus, przeziębienie, przemęczenie.
Potem test.
HIV dodatni.
I nagle każdy tekst z tamtej nocy wraca jak jebany młot.
„Spokojnie.”
„Nic mi nie jest.”
„Bez gumy jest lepiej.”
Tak.
Może przez kilkanaście minut.
A potem możesz miesiącami siedzieć i myśleć:
„Czy właśnie wtedy rozpierdoliłem sobie życie?”
I zapamiętaj:
Nie ma znaczenia, skąd ktoś jest.
Nie ma znaczenia, czy to Brytyjczyk, Polak, Afrykanin, Arab, turysta, student, modelka, bogacz czy ktoś bez grosza.
Paszport nie jest testem HIV.
Kolor skóry nie jest testem HIV.
Pieniądze nie są testem HIV.
Ładna twarz nie jest testem HIV.
Jedyna rzecz, która daje wiedzę, to badanie.
Więc jak ktoś mówi:
„Spokojnie, jestem czysty”,
to zapytaj:
„Kiedy ostatnio robiłeś test?”
Bo może się okazać, że nigdy.
I jeszcze jedno.
Nie rób z HIV wyroku śmierci.
To nie lata osiemdziesiąte.
Dziś są skuteczne leki.
Ludzie z HIV pracują, mają związki, dzieci i normalne życie.
Przy skutecznym leczeniu wirus może być niewykrywalny,
a wtedy nie jest przenoszony drogą seksualną.
Więc nie bój się ludzi z HIV.
Bój się głupoty.
Bój się kłamstwa.
Bój się własnego tekstu:
„Mnie to nie spotka.”
Bo każdy tak myśli,
dopóki nie siedzi przed wynikiem.
Wakacyjna przygoda może skończyć się pięknym wspomnieniem.
Albo pytaniem:
„Dlaczego, kurwa, wtedy nie pomyślałem?”
Baw się.
Podróżuj.
Kochaj.
Uprawiaj seks.
Ale nie wyłączaj mózgu, kiedy zdejmujesz ubrania.
Bo piętnaście minut ognia mija szybko.
A konsekwencje jednej decyzji potrafią zostać z tobą bardzo, bardzo długo.
Styl muzyki
Aggressive cinematic UK drill / dark trap, 76 BPM. Deep gritty male rap vocal, cold, raw, intense storytelling. Haunting female hook, emotional and unsettling. Heavy 808s, dark piano, sharp drill hi-hats, heartbeat FX, tense cinematic atmosphere. Story about a reckless summer hookup, a female student, repeated unsafe sex, HIV diagnosis, denial, rage and knowingly putting others at risk. Brutal realistic language, explicit swearing, serious consequences, no glamorizing. Strong message: HIV has no look, nationality or social class; get tested, use protection, don’t trust words alone. Dark, shocking, memorable ending.