[Verse 1] To piosenka o podwyżce Czy tego Grzesiu chcesz czy nie Saganowi coraz częściej Coraz więcej chce się jeść
Więc daj i nie pierdol Ja się staram Widzisz sam Cały czas jest tu zapierdol A ja ciągle stoję w gram
Robię swoje Biorę zmiany Gdy wychodzisz Wchodzę ja Wszyscy wkurwieni Niedospani A talerze wciąż na dwa
[Chorus] Podwyżka albo nic Grzesiu Słyszysz każdy krzyk (ej!) Tu się robi za grosz trzy Prawie jak Hubert Wiesz jak żyć?
Podwyżka albo nic Zanim znowu spłonie gaz i szyk Podwyżka albo nic Bo ten gar już dawno kip
[Verse 2] Stoję w parze Mokra bluza Ty w excelu Inny świat My tu kleimy ten burdelik Żebyś miał co w domu zjeść
Zostaję dłużej Nie gadamy Bo i tak już wiesz Co jest Tylko w przelewach mam pytanie Czemu wciąż ten sam jest kres
[Chorus] Podwyżka albo nic Grzesiu Słyszysz każdy krzyk (słyszysz?) Tu się robi za grosz trzy Prawie jak Hubert Wiesz jak żyć?
Podwyżka albo nic Daj mi w końcu wyjść na zysk (ej!) Podwyżka albo nic Albo sam tu wbijasz w tryb
[Bridge] Nie chcę cudów Złotych gór Chcę po prostu przeżyć kurs Żeby starczył chociaż chleb Jeden rachunek mniej na kred
[Chorus] Podwyżka albo nic Grzesiu Słyszysz każdy krzyk Tu się robi za grosz trzy Prawie jak Hubert Wiesz jak żyć?
Podwyżka albo nic Daj na stół Nie wciskaj kit (hej!) Podwyżka albo nic Bo inaczej znikam w mig
Styl muzyki
Rowdy Polish workplace rap, male vocals; gritty boom-bap drums with a fat swung groove, grimy bassline and chopped brass stabs. Verses stay tight and rhythmic, almost spoken, hook opens up with shouted gang vocals and crowd-style claps. Subtle tape saturation and room reverb keep it raw and live, final chorus pushes ad-libs and ad-libbed name drops.