tekst piosenki
Bartek, ty chudy leszczu, co się boi własnej matki, siedzisz w domu jak kot w piwnicy bez klatki, ziomki ci mówią „chodź na siłkę, chłopie”, a ty „nie mogę, bo Gośka mi wpierdoli mopem po dupie”. Cały świat zapierdala, a ty scrollujesz memy, mówisz że nie masz czasu, a masz czas na drzemki, jesteś cienki jak papier, jak słomka do drinka, nawet wiatr by ci przypierdolił, i byś leżał jak śliwka. Boisz się Gośki, co krzyczy z kuchni, „Bartuuuuś, wynieś śmieci!”, a ty od razu w butki, chowasz się w kiblu, drżą ci ręce, jakbyś szedł na wojnę, a to tylko matka, nie SWAT w twojej sieni. Każdy ci mówi — idź, chłopie, trenuj, zrób coś z sobą, nie bądź pierdolonym cieniem człowieka, a ty dalej, jak co tydzień, „nie mogę, Gośka mnie zje, jak wrócę spocony, to mi zrobi kazanie i wyłączy telefon”. Stary, ty się nawet hantla boisz, jakby to była bomba, a jedyny twój rekord to ilość wymówek w ciągu dnia. Gośka ma cię pod butem, serio, chłopie, twoje życie to sitcom, tylko nikt się już nie śmieje. Jak ty w ogóle chcesz coś osiągnąć, jak się boisz, że matka ci nie pozwoli kupić kreatyny? Ty nawet jak mówisz „jutro pójdę”, to kłamiesz sam sobie, jak polityk w TVN-ie. Siłownia to nie piekło, ale ty robisz z niej horror, krzyczysz „nie pójdę, bo tam typy z bicepsami!”, no i co z tego, ty masz ręce jak makaron z zupy chińskiej, każdy cię tam potraktuje jak muchę, nie jak rywala. Bartek, serio, ty potrzebujesz terapii od Gośkofobii, bo jak tak dalej pójdzie, to Gośka ci znajdzie dziewczynę i ślub zaplanuje za ciebie, a ty tylko przytakniesz i powiesz „tak, mamo”. Weź, chłopie, wstań, wypierdol herbatę, załóż buty, idź na siłkę, zrób pompki, pokaż Gośce, że nie jesteś jej cieniem. Bo jak nie, to zostaniesz tym samym Bartkiem — chudym, zesranym, wiecznie przestraszonym, co się boi własnej matki bardziej niż bólu po treningu.