[Verse] Demon w kuchni cebule zjadł Życie Łukasza teraz koszmar Wiola płacze nie może oddychać Wszędzie unosi się smroda w przód [Verse 2] W salonie wiatr się przewija Nie ma ratunku smród dogania Łukasz z Wiolą w kącie cierpią Demon znowu w rogach czeka [Chorus] Puścił smroda prawie spalił dach Cebula w brzuchu jak ogień płonie Demon gończy bez litości śmierdzi Łukasz z Wiolą życie w koszmarze [Verse 3] Pod stołem mata gazową norkę Szczeka niemożliwie śmierć wypluwa Sufit czarny od zapachu Myślą lecą ku lepszym dniom [Bridge] Latarka w rękach gasną nasze nadzieje Okna otwarte oczom ulga niewielka Niewidzialna chmura szczęście odbiera Demon z cebuli smrodem niszczy [Chorus] Puścił smroda prawie spalił dach Cebula w brzuchu jak ogień płonie Demon gończy bez litości śmierdzi Łukasz z Wiolą życie w koszmarze