[Verse 1] Sarny banda Poznańska Albania — ten sam kurz na butach Na hali targowe luje Krzywe łby Puste brzuchy Szybkie ruchy Kreślą coś po cichu Kulają Lole pod stołem z kartonu A ja widzę ich wzrok Jakby każdy dług miał tu swój tron
Wory pod oczami Stal w spojrzeniu W palcach ścisk i szał Jedna paczka Drugi numer Trzeci fałsz Czwarty strzał Nie ma tu bajek Tylko zęby Pot i śliny gorzki smak Kto nie zna tego pyłu Ten nie wie Jak się tu robi szlak
[Chorus] Lole Lole Lecą Lole na hali Lole Lole Każdy coś tu kaleczy Lole Lole Oczy w dół Łapy w grali Lole Lole A noc tego nie leczy
[Verse 2] Sarny banda trzyma front Poznańska trzyma gniew Albania wisi w nazwach W ustach gęsty Twardy śpiew Targowe luje na hali liczą skórę Liczą czas Ja znam tych Co się śmieją Gdy już wszystko pali las
Kreślą linie na kolanie Kulą ślady w brudny cień Jedno słowo Drugi krok i już pęka cały dzień Na tej płycie z betonu każdy bierze swój rachunek A Lole lecą dalej Jakby niósł je stary bruk
[Chorus] Lole Lole Lecą Lole na hali Lole Lole Każdy coś tu kaleczy Lole Lole Oczy w dół Łapy w grali Lole Lole A noc tego nie leczy
[Bridge] I tylko echo w narożniku Zimne Głuche Kradnie dech Kto tu wchodzi po swój zysk Ten wychodzi z blizną w plech Sarny banda Poznańska Albania — jeden wspólny znak Lole krążą po tej hali jak zgubiony Ostry hak
[Chorus] Lole Lole Lecą Lole na hali Lole Lole Każdy coś tu kaleczy Lole Lole Oczy w dół Łapy w grali Lole Lole A noc tego nie leczy
Stijl van muziek
Dark Polish street rap with gritty 808 knock, clattering hi-hats, eerie minor-key synth stabs, and a cold bassline that leaves room for shouted crew vocals and a tense, forward-driving hook, banda