[Intro] [ambient szept] Na horyzoncie dymi sen Kamień pamięta każdy lęk Gardła milczące Krzyk sprzed lat Wisi jak popiół nad miastem
[Verse 1] Idę przez plac Gdzie brak już bram Tylko fasady trzyma cień W szybach odbija się mój strach Jak chór Co dawno stracił tlen
Twoje imię w kurzu szkła Piszę palcem Zmazuje wiatr Czy jeszcze słyszysz głuchy dzwon Gdy gasną okna jeden za jednym
[Chorus] To krzyk gwiazd nad ruiną Gdy z kamieni rodzi się hymn W martwych murach serca biją Pod popiołem tli się rytm
Nie uciszy ich już żaden mur Gdy oddechem kruszę stal Mój głos jak płomień pnie się w gór Aż spali każdy żal (aa-aa)
[Verse 2] Na schodach siedzi stary czas W dłoniach obraca resztkę lat Pyta Czy warto jeszcze grać Gdy scena runęła w piach
Odpowiadam: „patrz Tam jest dźwig Podnosi niebo Zszywa świt” Jeśli mam runąć Runę wzwyż Jak aria wbita w granit
[Chorus] To krzyk gwiazd nad ruiną Gdy z kamieni rodzi się hymn W martwych murach serca biją Pod popiołem tli się rytm
Nie uciszy ich już żaden mur Gdy oddechem kruszę stal Mój głos jak płomień pnie się w gór Aż spali każdy żal (o-o-o)
[Bridge] [ambient rozpad Sam głos operowy] Jeśli zamilknę Czy zgaśnie ślad? Czy echo wejdzie W nowy świat?
Nie chcę już szeptem Uczyć się ran Chcę jednym dźwiękiem Rozciąć mrok na pół
[Chorus] To krzyk gwiazd nad ruiną Gdy z kamieni rodzi się hymn W martwych murach serca biją Pod popiołem tli się rytm
Nie uciszy nas już żaden mur Gdy oddechy łączą się w skarg Nasz głos jak fala pnie się w gór I z ruin tworzy nowy świat (aa-aa)
Stijl van muziek
rock, Cinematic rock opera with Polish male vocals, sprawling guitars and choir-like harmonies. Intro opens in sparse ambient pads and distant tolling bells, then a single operatic voice rises above a reverb-soaked piano. Verses ride a slow, dramatic rock groove; choruses explode with stacked vocal lines, distorted guitars, and timpani swells. Bridge drops back into floating ambience and glassy synths before a final, full-orchestra climax., opera