Songteksten
Bardzo przepraszam, naprawdę
Za to, że odpowiadam dopiero po dziewięciu minutach na to Twoje chujstwo!
Nie wierzę, że wrzuciłeś drugi diss w dniu moich urodzin. i Mam cichą nadzieję, że zaplanowałeś to wszystko
I chciałeś rok temu dostać w pizdę.
Siema szmato witam cię tu drugi raz mówiłeś już na pierwszym disie że to miał być mój ostatni raz ale jednak się okazało że pół godziny temu sam mi podałeś rękę
Piętnaście minut wcześniej podbijam i biorę na bok go
Efekt motyla — podbijam jak zaczepiają podbiłem tak do łajta i tak samo było z rafą! Lecz żaden z nich to nie dziwka i mają zasady, szmato
I nie kłamią tak jak Ty, nie paplają tak jak Ty
W klawiaturę nie stukają, nie padają tak jak Ty Pościgi, strzelaniny, skurwysyny — to nie film
Opowiadasz, jakbyś był na wojnie, a dostałeś w ryj
Zamknij pysk — tam nie było partyzanta
Było nas trzech, ja, Ty i sraka w Twoich majtach
I pytasz co, jak wąż ukąsi mnie w jajca? Wyssę z nich jad, już jak Ci je żmijo wyjmę z gardła.
Za morzem kłamstw, EriPet leży koło brzegu
Zadbałem Ci o linię, mordo
Tak Cię ustawiłem, że może w końcu wyjdziesz na prostą
Przepraszam, znowu dałem się ponieść emocjom
Dziewięć lat mnie dissowałeś, już, kurwa, mógłbyś dorosnąć
Bo sprawy załatwione twarzą twarz, to już przeszłość
Dzisiaj beefy rozwiązuje się Facebook to Facebook
Ja mam honor, Ty kurwo pierdolona
A Ty na szybkim wybieraniu biuro syna lola
To Ty pecie przecież, najpierw prowokujesz beef
fajny w internecie, a na żywo jesteś R.I.P. Nie powiedziałeś w ryj, to nie powiedziałeś nic
Wyciągasz do mnie rękę, a potem nagrywasz diss
Podjeżdżają psy i pytają mnie: "co się stało?"
Ja w koszulce we krwi mówię, że: "nic nie wiem, panie władzo"
Jak odjechali, podbijam do Ciebie i wracają
Rzuciłem, że będzie spokój, a Ty znów dajesz farmazon
Znowu odjebałeś syf (Ups), zaraz przeprosisz i znikniesz (Znikniesz)
Albo miłość, albo beef (Ups), dla Ciebie to tylko biznes (Biznes)
pedofila życia cykl (Ups), zrobiłeś to znowu jak Britney (Britney)
Dobra, Tabaluga, runda druga — będą w szoku
Ci, co uwierzyli w te Twoje bajki z Doliny Smoków
Teraz chwalisz się, że mnie najebałeś — nie wierzę
Czyli jak przepraszałeś, to nie mówiłeś szczerze?
Słuchaj no mnie, kurwa, panie pół Tony Montana
Przeprosiny nieprzyjęte — będziesz kurwiony do rana
Moja ekipa była pięćset mil od nas, chłopaku
I to nie jest udawany dystans, jak na Twoim tracku
Połowy Twoich wersów trochę nie zrozumiałem (Ups)
Czemu ze sterczącą pałą na mnie diss pisałeś?
Czy to jakiś przekaz homo podprogowy?
Zrobili victory lap już jak po Exit Pollu
Ale pociąg jedzie dalej, a nie zeszli z toru
Powrót chuja był rozczarowaniem, teraz plan ucieczki
Schodzę level down, bez dwóch zdań, gdy Ci odpowiadam
Mogłeś być na podium, możesz wypierdalać
I nie będziemy kolegami — życie to nie film
To jazda bez trzymanki, został Ci tylko krzyk
Kim jesteś, żeby nas uciszać? Nie ma takiej siły. ja już ci dziękuje i będę spierdalać nie trace czasu na takiego pojeba i kolejny raz mówie RAPUJ KURWO