[Intro — warm Hammond organ, sparse piano, gentle bass]
[Slow, intimate, spacious]
[Verse 1 — male vocal, tender and restrained]
Przez tyle lat mierzyłem czas
tym, czego jeszcze nie zdobyłem.
A obok mnie dojrzewał sad,
którego nigdy nie widziałem.
Nosiłem w sobie tyle spraw,
że brakło miejsca na wzruszenie.
Dziś słyszę deszcz. I pierwszy raz
nie proszę, żeby przestał padać.
[Chorus — soulful, warm, gently opening]
Nie muszę już biec,
by zdążyć na własne życie.
Przy stole jest miejsce na chleb,
na twoje zmęczenie i ciszę.
Nie muszę już mieć
odpowiedzi na każde pytanie.
Gdy kładziesz na mojej dłoni dłoń,
tak wiele rozumiem bez zdania.
[Instrumental — lyrical Hammond phrase, delicate guitar]
[Verse 2 — expressive, close vocal]
Na zdjęciu ojciec tyle ma
lat, ile ja mam już za sobą.
Dopiero teraz umiem czuć,
co krył, gdy mówił: „Nic takiego”.
I chciałbym usiąść obok znów,
pozwolić mu odpocząć chwilę.
Bez wielkich rad, bez ważnych słów,
z herbatą, którą sam zrobiłem.
[Chorus — fuller, still peaceful]
Nie muszę już biec,
by zdążyć na własne życie.
Przy stole jest miejsce na chleb,
na twoje zmęczenie i ciszę.
Nie muszę już mieć
odpowiedzi na każde pytanie.
Gdy kładziesz na mojej dłoni dłoń,
tak wiele rozumiem bez zdania.
[Bridge — almost spoken, piano and organ only]
Jeżeli coś zostanie po mnie,
niech będzie komuś odrobinę lżej.
Niech ktoś przypomni sobie kiedyś,
że przy mnie mógł po prostu być.
Nie musiał ważyć swoich słów.
Nie musiał chować swoich łez.
[Instrumental — expressive organ solo, unhurried, emotional]
[Final Chorus — heartfelt, sustained notes, no shouting]
Nie muszę już biec,
by zdążyć na własne życie.
Przy stole jest miejsce dla nas,
przyjdź nawet, gdy nie masz siły.
Nie muszę już mieć
niczego na wieczne trwanie.
Dopóki możemy być tu,
podzielmy się zwykłym dniem.
[Outro — intimate male voice, slowing naturally]
Za oknem deszcz.
Przysuwam krzesło.
Opowiedz mi…
jak minął dzień.
[Warm Hammond chord fades slowly]
[Intro — warm Hammond organ, sparse piano, gentle bass] [Slow, intimate, spacious] [Verse 1 — male vocal, tender and restrained] Przez tyle lat mierzyłem czas tym, czego jeszcze nie zdobyłem. A obok mnie dojrzewał sad, którego nigdy nie widziałem. Nosiłem w sobie tyle spraw, że brakło miejsca na wzruszenie. Dziś słyszę deszcz. I pierwszy raz nie proszę, żeby przestał padać. [Chorus — soulful, warm, gently opening] Nie muszę już biec, by zdążyć na własne życie. Przy stole jest miejsce na chleb, na twoje zmęczenie i ciszę. Nie muszę już mieć odpowiedzi na każde pytanie. Gdy kładziesz na mojej dłoni dłoń, tak wiele rozumiem bez zdania. [Instrumental — lyrical Hammond phrase, delicate guitar] [Verse 2 — expressive, close vocal] Na zdjęciu ojciec tyle ma lat, ile ja mam już za sobą. Dopiero teraz umiem czuć, co krył, gdy mówił: „Nic takiego”. I chciałbym usiąść obok znów, pozwolić mu odpocząć chwilę. Bez wielkich rad, bez ważnych słów, z herbatą, którą sam zrobiłem. [Chorus — fuller, still peaceful] Nie muszę już biec, by zdążyć na własne życie. Przy stole jest miejsce na chleb, na twoje zmęczenie i ciszę. Nie muszę już mieć odpowiedzi na każde pytanie. Gdy kładziesz na mojej dłoni dłoń, tak wiele rozumiem bez zdania. [Bridge — almost spoken, piano and organ only] Jeżeli coś zostanie po mnie, niech będzie komuś odrobinę lżej. Niech ktoś przypomni sobie kiedyś, że przy mnie mógł po prostu być. Nie musiał ważyć swoich słów. Nie musiał chować swoich łez. [Instrumental — expressive organ solo, unhurried, emotional] [Final Chorus — heartfelt, sustained notes, no shouting] Nie muszę już biec, by zdążyć na własne życie. Przy stole jest miejsce dla nas, przyjdź nawet, gdy nie masz siły. Nie muszę już mieć niczego na wieczne trwanie. Dopóki możemy być tu, podzielmy się zwykłym dniem. [Outro — intimate male voice, slowing naturally] Za oknem deszcz. Przysuwam krzesło. Opowiedz mi… jak minął dzień. [Warm Hammond chord fades slowly]