Lyrics
[Intro – distant female vocal echoes, deep atmospheric synth, rhythmic breathing]
[Female, airy vocal chops]
Eh-ya... eh-ya...
Uu-uh... ah-ah...
[Male, deep raspy spoken voice]
Patrzę na miasto...
Wszystko jest na swoim miejscu.
Tylko jakoś...
Nie ma nas.
[Deep bass enters, short rhythmic pause]
[Chorus – catchy melodic male vocal, Afro House groove]
Ej, ej... gdzie jesteśmy my?
Między szkłem a betonem pogubione sny.
Ej, ej... dokąd biegnie świat?
Wszyscy mamy siebie, ale nie ma nas.
[Female echo: Nie ma nas... nas... nas...]
Ej, ej... zatrzymaj ten czas,
niech choć przez minutę coś połączy nas.
Ej, ej... zanim minie dzień,
spójrz mi prosto w oczy, nie przez ekran, nie!
[Verse 1 – rhythmic melodic rap, relaxed raspy delivery]
Wyszedłem na spacer, ten sam stary szlak,
gdzie kiedyś rosły drzewa, dziś betonowy plac.
Pamiętam zapach trawy, kiedy padał deszcz,
dziś szyby wieżowców odbijają mnie.
Podnoszę głowę, szukam słońca pośród chmur,
na niebie białe smugi przecinają błękit znów.
A wokół tyle okien, tyle nowych bram,
tylko coraz mniej znajomych twarzy mijam tam.
Ktoś przebiega obok, w uszach dudni bas,
ktoś na ekranie szuka, jak zatrzymać czas.
Dziewczyna się uśmiecha, lecz nie do mnie, nie,
to kolejny krótki film rozbawił właśnie ją.
[Beat stops]
[Male whisper]
A ja pamiętam...
Jak tu kiedyś było.
[Pre-Chorus – rising emotional melody]
I nie chodzi o to, żeby cofnąć świat,
przecież każdy z nas chce lepszych, nowych lat.
Tylko powiedz, kiedy zgubiliśmy sens,
że mamy wszystko bliżej, a tak daleko siebie?
[Chorus – powerful melodic hook, full bass]
Ej, ej... gdzie jesteśmy my?
Między szkłem a betonem pogubione sny.
Ej, ej... dokąd biegnie świat?
Wszyscy mamy siebie, ale nie ma nas.
[Female echo: Nie ma nas... nas... nas...]
Ej, ej... zatrzymaj ten czas,
niech choć przez minutę coś połączy nas.
Ej, ej... zanim minie dzień,
spójrz mi prosto w oczy, nie przez ekran, nie!
[Instrumental Drop – deep Afro House bass, organic percussion, chopped female vocals, saxophone melody]
[Female vocal chops]
Eh-ya... eh-ya...
Na-na... ah-ah...
[Male ad-lib]
Jeszcze jesteśmy...
Jeszcze jest czas!
[Verse 2 – stronger rap flow, bouncing bass]
Na przystanku tłum, lecz każdy stoi sam,
tysiące wiadomości, nikt nie pyta: „Jak się masz?”.
Kiedyś zwykłe „cześć” wystarczało nam,
dzisiaj nawet sąsiad odwraca szybko wzrok.
W parku zamiast ławek nowy parking lśni,
a na billboardzie uśmiech, który szczęście chce nam sprzedać.
Wszystko takie szybkie, kolorowe jak sen,
tylko czemu coraz częściej chcemy uciec gdzieś?
Nie jestem przeciw zmianom, nie zatrzymam ich,
ale chciałbym słyszeć ptaki, kiedy budzi się świt.
Chciałbym usiąść z kimś i porozmawiać tak,
żeby żaden mały ekran nie rozdzielał nas.
[Bridge – emotional piano, beat fades, intimate vocals]
[Male, softly sung]
Może jeszcze zdążymy,
zanim wszystko przykryje cień.
Może gdzieś pod tym betonem
czeka na nas zielony dzień.
[Female, ethereal echo]
Jeszcze czas...
Jeszcze czas...
[Male, increasingly powerful]
Nie chcę świata bez ludzi,
nie chcę miasta bez drzew.
Niech ktoś wreszcie się zbudzi,
zanim cisza zagłuszy nasz śmiech!
[Final Chorus – euphoric melodic house, powerful bass, layered vocals]
Ej, ej... gdzie jesteśmy my?
Między szkłem a betonem pogubione sny.
Ej, ej... dokąd biegnie świat?
Wszyscy mamy siebie, ale nie ma nas.
Ej, ej... zatrzymaj ten czas,
niech choć przez minutę coś połączy nas.
Ej, ej... zanim minie dzień,
spójrz mi prosto w oczy, nie przez ekran, nie!
[Outro – saxophone, warm synth, fading female echoes]
[Female]
Eh-ya... eh-ya...
Nie ma nas...
[Male, quiet spoken voice]
A może...
Wystarczy znowu się zauważyć?
[Music fades]
Style of Music
Modern Polish melodic rap meets Afro Deep House and UK Garage, 114 BPM, hypnotic emotional dance groove, mature deep raspy masculine male lead vocals, relaxed conversational rap flow, intimate half-spoken verses, extremely catchy melodic sung male chorus, haunting airy female wordless vocal chops, eh-ya and ah-ah echoes, warm analog synths, emotional piano, deep rolling sub bass, organic tribal percussion, punchy kick, crisp shuffling hi-hats, subtle saxophone hooks, glitchy vocal stutters, rhythmic stop-start effects, dramatic pauses before drops, lush reverb, cinematic atmospheric intro, nostalgic bittersweet urban mood, euphoric uplifting final chorus, sophisticated European radio hit production, infectious hook within first 15 seconds, polished spacious mix, clear Polish pronunciation, no robotic vocals, no aggressive trap, no excessive autotune.