Lyrics
Północ.
Miasto śpi,
a ja znowu nie potrafię.
Obok mnie ona.
Spokojny oddech.
Ciepła dłoń.
A jednak pod powiekami
ciągle jesteś ty.
Nie wiem, ile lat
trzeba przeżyć,
żeby przestać pamiętać czyjś zapach.
Nie wiem, ile nocy,
żeby ciało zapomniało
czyje dłonie znało najlepiej.
Ty masz jego.
Ja mam ją.
Mamy życie,
którego nie wolno nam rozbić.
A mimo to
czasem wystarczy jedna piosenka,
jedno miejsce,
jeden zapach w tłumie
i wracasz.
Cała.
Tak jak wtedy.
Daj mi tę noc,
tę jedną noc.
Niech wróci wszystko,
co zabrał nam czas.
Daj mi tę noc,
tę jedną noc.
Choćby na chwilę
bądź znowu moja.
Pamiętam twoje oczy,
kiedy nie trzeba było mówić.
Pamiętam ciszę
tuż przed pocałunkiem.
Pamiętam ten moment,
kiedy świat przestawał istnieć,
bo byłaś tak blisko,
że nic więcej nie miało znaczenia.
Czasem budzę się w nocy
i przez sekundę
myślę, że leżysz obok.
Że wystarczy wyciągnąć rękę.
Że wszystko było tylko snem.
Ale dotykam pustki,
której nie widać.
Bo przecież obok mnie
jest ktoś inny.
A ty zasypiasz
przy innym mężczyźnie.
I może czasem
też odwracasz twarz do ściany.
Może zamykasz oczy mocniej.
Może wracasz do mnie
choćby tylko na kilka sekund.
Daj mi tę noc,
tę jedną noc.
Bez pytań,
bez winy,
bez jutra.
Daj mi tę noc,
tę jedną noc.
Niech moje ręce
przypomną sobie ciebie.
Czasem wyobrażam sobie,
że spotykamy się przypadkiem.
Nocny klub.
Czerwone światło.
Bas pod skórą.
Ty jesteś z nim.
Ja jestem z nią.
Ale patrzysz.
Tylko sekundę.
I już wiem.
Bo kiedyś znałem
każdy twój gest.
Wiedziałem,
kiedy udajesz spokój.
Wiedziałem,
kiedy czegoś chcesz.
I bałbym się tylko jednego.
Że nadal potrafiłbym
czytać cię tak samo.
Wychodzisz pierwsza.
Ja kilka minut później.
Miasto mokre od deszczu.
Światła rozlane na ulicy.
Nie mówimy nic.
Bo gdybyśmy zaczęli mówić,
moglibyśmy się zatrzymać.
A ja nie chcę się zatrzymywać
w tej jednej fantazji.
Widzę hotel.
Zamknięte drzwi.
Ciszę.
Twój oddech.
Moje dłonie drżące nie ze strachu,
tylko z tego,
jak bardzo za tobą tęskniłem.
Podchodzisz bliżej.
Czuję twój zapach.
Ten sam,
który tyle razy próbowałem zapomnieć.
Patrzysz mi w oczy.
I nagle nie ma lat.
Nie ma rozstania.
Nie ma jego.
Nie ma jej.
Jesteśmy tylko my.
Tacy, jakich pamięta noc.
Daj mi tę noc,
tę jedną noc.
Niech płonie wszystko,
czego nie wolno nam chcieć.
Daj mi tę noc,
tę jedną noc.
Niech czas zatrzyma się
między twoim oddechem a moim.
Chciałbym poczuć,
czy nadal drżysz tak samo.
Czy nadal zamykasz oczy,
kiedy ktoś jest zbyt blisko.
Czy twoje ciało
też pamięta mnie lepiej
niż powinno.
Bo moje pamięta.
Za dobrze.
Czasem w samotności
wracam do tamtych chwil.
Do twoich ust.
Do twojego głosu.
Do tego napięcia,
które rosło między nami,
zanim jeszcze się dotknęliśmy.
I wtedy wszystko wraca.
Głód.
Tęsknota.
Żar.
To chore pragnienie,
żeby choć raz
przestać być rozsądnym.
Żeby napisać:
„Przyjedź.”
Tylko jedno słowo.
I może ty
też czasem trzymasz telefon w dłoni.
Może wpisujesz moje imię.
Może kasujesz wiadomość.
Może boisz się dokładnie tego samego.
Że gdybyśmy się spotkali,
nie skończyłoby
Style of Music
dark sensual synth-pop, emotional male vocal, deep bass, atmospheric electronic production, nocturnal club vibe, passionate and nostalgic, cinematic, 120 BPM.