Lyrics
(Zwrotka 1)
Dałem ci wszystko, co miałem w tych rękach
Każdą złą noc, gdy pękała mi szczęka
Chciałem budować, ty wolałaś burzyć
Ile, do chuja, można się łudzić?
Każde twe słowo to pieprzona klisza
Mówisz, że kochasz, a w tle tylko cisza
Znowu się cofasz, znów zmieniasz zdanie
Mam już po dziurki w nosie te kłamstwa i wody lanie.
(Refren)
Zabieraj swoje rzeczy i zostaw mnie w spokoju
Mam dość tego fałszu i wiecznego boju
Znikaj stąd natychmiast, zabieraj te bzdury
Jesteś mistrzem manipulacji i fałszu natury
Ile, do cholery, można znosić ten chłam?
Odejdź na zawsze, wolę być sam!
Znikaj z moich oczu i nie wracaj już nigdy
Dość mam już twoich gier i tej krzywdy!
(Zwrotka 2)
Próbowałem ufać, otwierałem drzwi
Myślałem: „może tym razem nie będzie źle”
Ale ty musisz, no po prostu musisz
Wszystko zniszczyć, nim w zarodku to zdusisz
Obietnice rzucane lekko na wiatr
Każdy twój sekret to kolejny bat
Jesteś pełna kłamstwa, karmisz się jadem
Idę przed siebie, nie będę twoim śladem.
(Refren)
Zabieraj swoje rzeczy i zostaw mnie w spokoju
Mam dość tego fałszu i wiecznego boju
Znikaj stąd natychmiast, zabieraj te bzdury
Jesteś mistrzem manipulacji i fałszu natury
Ile, do cholery, można znosić ten chłam?
Odejdź na zawsze, wolę być sam!
Znikaj z moich oczu i nie wracaj już nigdy
Dość mam już twoich gier i tej krzywdy!
(Bridge)
Ciągła kontrola, wieczna zasłona dymna
Robiłaś z siebie ofiarę, niby taka niewinna
Ale przejrzałem tę grę, ten chory teatr cieni
Nic już pomiędzy nami się nie zmieni.
(Refren)
Zabieraj swoje rzeczy i zostaw mnie w spokoju
Mam dość tego fałszu i wiecznego boju
Znikaj stąd natychmiast, zabieraj te bzdury
Jesteś mistrzem manipulacji i fałszu natury
Ile, do cholery, można znosić ten chłam?
Odejdź na zawsze, wolę być sam!
Znikaj z moich oczu i nie wracaj już nigdy
Dość mam już twoich gier i tej krzywdy