Lyrics
Były noce, kiedy brakło słów,
cztery ściany, cisza zamiast snów.
Były plany, które zabrał czas,
i pytanie: „Co zostało z nas?”
Lecz pod sercem tlił się mały blask,
który mówił: „Jeszcze przyjdzie czas”.
Choć niejeden dzień przynosił łzy,
ona wiedziała — jeszcze będzie świt.
Kiedy świat mówił: „Nie dasz rady”,
ona zbierała swoje małe światy.
I choć niejeden raz zabrakło sił,
zaciskała pięści, żeby dalej iść.
Bo my nie pękamy — my wstajemy,
nawet kiedy wszystko traci sens.
Z tego, co bolało, siłę bierzemy,
i od nowa piszemy każdy dzień.
Bo my nie pękamy — my płoniemy,
choć wiatr próbował zgasić nas.
Jeszcze raz marzymy, jeszcze raz chcemy,
bo przed nami przecież cały świat.
Jedna została sama z dziećmi w domu,
druga nie chciała już ufać nikomu.
Trzecia po latach spojrzała w lustro
i pierwszy raz zobaczyła siebie — nie pustkę.
Były telefony, były trudne dni,
były pytania: „Jak mam teraz żyć?”
Lecz każda z nas, choć inną miała drogę,
odnalazła w sobie siłę i odwagę.
Można stracić dom, obrączkę, plany,
lecz nie odbierze nikt tego, co mamy.
I nawet kiedy życie mówi: „Stop”,
my odpowiadamy: „Jeszcze jeden krok”.
Bo my nie pękamy — my wstajemy,
nawet kiedy wszystko traci sens.
Z tego, co bolało, siłę bierzemy,
i od nowa piszemy każdy dzień.
Bo my nie pękamy — my płoniemy,
choć wiatr próbował zgasić nas.
Jeszcze raz marzymy, jeszcze raz chcemy,
bo przed nami przecież cały świat.
A jeśli dzisiaj płaczesz po cichu,
jutro odnajdziesz swój własny rytm.
Nie musisz wszystkim udowadniać nic,
wystarczy, że wybierzesz siebie dziś.
Podnieś głowę, otrzyj łzy,
to, co najlepsze, jeszcze przed tobą.
Niech usłyszy nas cały świat —
nie kończymy się na tym, co było.
Bo my nie pękamy — my wstajemy,
nawet gdy stare światy tracą kształt.
Z tego, co bolało, siłę bierzemy,
i budujemy od nowa własny świat.
Bo my nie pękamy — my płoniemy,
niech nasz głos poniesie wiatr.
Jeszcze raz kochamy, jeszcze raz żyjemy,
jeszcze raz — i jeszcze raz!
Jeszcze raz…
Jeszcze raz…
Przed nami cały świat.