Lyrics
(Bit: Głęboki, klasyczny boom-bap, w tle powolna melodia pianina i ciężki, lo-fi bas)(Refren)Tu na mojej dzielni, w każdym inna krewPolskie miasto tętni, słychać nienawiść i gniewTu o kłopoty nietrudno, ulica patrzy wilkiemAle ja idę prosto, nie będę chwilowym krzykiemW sercu mam dumę, w żyłach afrykański żarNazwisko to mój honor, a nie żaden ciężarBracia stoją murem, rodzice dali mocDzięki nim widzę światło, choćby gęsta była noc(Zwrotka 1)Inny odcień skóry na tym szarym osiedluKażde spojrzenie pyta o sens mojego celuPolska rzeczywistość, czasem chłód i dystansGdy idę przez miasto, czuję, jak kręci się czystkaSzepty za plecami, stereotypów cała masaNie zamkniesz mnie w ramach, to nie moja klasaTu łatwo wpaść w kłopoty, róg ulicy kusi błędemGdy system chce ci wmówić, że będziesz nikim, pędemAle ja patrzę w lustro i znam swoją wartośćDzieciak z polskiego domu z afrykańską twardościąNie szukam guza, choć prowokują na każdym krokuMijam syf i patologię, trzymam gardę wysoko w oku(Refren)Tu na mojej dzielni, w każdym inna krewPolskie miasto tętni, słychać nienawiść i gniewTu o kłopoty nietrudno, ulica patrzy wilkiemAle ja idę prosto, nie będę chwilowym krzykiemW sercu mam dumę, w żyłach afrykański żarNazwisko to mój honor, a nie żaden ciężarBracia stoją murem, rodzice dali mocDzięki nim widzę światło, choćby gęsta była noc(Zwrotka 2)Widzę ręce mojej matki, spracowane do krwiWidzę ojca, który nie spał, bym ja miał lepsze dniWłożyli w mój fundament cały swój pot i trudŻebym miał wykształcenie, żebym nie czuł co to głódEmigracji chleb, ciężka praca od śwituUczyli mnie kultury, zasad i przyzwoitości kwituGdy inni rezygnowali, oni pchali mnie do książekMówili: „Synu, wiedza to twój najważniejszy wiązek”Dlatego szanuję nazwisko, które noszę na piersiTo nie tylko litery, to historia najwierniejszychNie splamię tego domu, nie przyniosę im wstyduDla moich starych wygram, bez żadnego uniku(Zwrotka 3)A na podwórku moi ludzie, prawdziwa ferajnaBracia z wyboru, z nimi każda chwila fajnaLojalność i szacunek, jeden za drugim w ogieńNieważne skąd jesteś, gdy dzielisz ten sam stopieńTrzymamy się razem, choćby świat nas biczowałGdy jeden z nas upada, drugi będzie go ratowałTo braterstwo krwi i zasad, a nie pustych słówNa tych polskich ulicach budujemy nasz stary klub(Refren)Tu na mojej dzielni, w każdym inna krewPolskie miasto tętni, słychać nienawiść i gniewTu o kłopoty nietrudno, ulica patrzy wilkiemAle ja idę prosto, nie będę chwilowym krzykiemW sercu mam dumę, w żyłach afrykański żarNazwisko to mój honor, a nie żaden ciężarBracia stoją murem, rodzice dali mocDzięki nim widzę światło, choćby gęsta była noc(Outro)Dla mamy, dla taty...Dla moich braci z podwórka...Szacunek do nazwiska.Czarny dzieciak w białym mieście, ale z czystym sercem.Yeah. Tak to idzie.