Lyrics
[Spoken Intro – low female voice]
Jeśli wszyscy idą w jedną stronę…
to skąd pewność, że właśnie tam jest droga?
[Verse 1]
Rano wkładamy jednakowe twarze,
żeby się zmieścić w wyznaczony kadr.
System odmierza pragnienia i czas,
podpowiada, czego mamy się bać.
Pytania toną w świetle ekranów,
nim zdążysz spytać, już odpowiedź masz.
I tylko serce, uparte jak dawniej,
po cichu mówi: „z tym światem coś nie tak”.
[Pre-Chorus]
Mówią: „Gdy wejdziesz pomiędzy wrony,
kracz tak jak one, nie wychylaj się”.
Lecz jeśli święty spokój kosztuje sumienie,
nie chcę go kupić. Nie chcę takiej gry.
[Chorus]
Z tym światem jest coś nie tak,
gdy każdy ma ten sam głos, ten sam krok, ten sam znak.
Jeśli rozsądek nazwą dziś obłędem,
niech mówią, co chcą — ja sobą będę.
Z tym światem jest coś nie tak,
gdy tłum wyznacza, jak mam myśleć, jak mam żyć.
Jeśli normalność znaczy zgubić własną twarz,
wolę nienormalnym być.
[Instrumental Break – dark synth motif]
[Verse 2]
Człowiek z zasadami jest niewygodny,
bo nie pozwoli bezwolnie sobą grać.
Nie sprzeda prawdy za chwilę uznania,
nie zacznie tańczyć, gdy narzucą takt.
Gdy cały pokój postradał już miarę,
spokojny człowiek wygląda jak błąd.
Lecz tysiąc głosów nie zmieni kłamstwa w prawdę,
choćby najgłośniej powtarzał je tłum.
[Pre-Chorus]
Mówią: „Po co walczyć? Tak żyją miliony.
Dopasuj oddech, nie wychylaj się”.
Lecz jeśli wolność jest dziś podejrzana,
tym bardziej nie dam odebrać jej.
[Chorus]
Z tym światem jest coś nie tak,
gdy każdy ma ten sam głos, ten sam krok, ten sam znak.
Jeśli rozsądek nazwą dziś obłędem,
niech mówią, co chcą — ja sobą będę.
Z tym światem jest coś nie tak,
gdy tłum wyznacza, jak mam myśleć, jak mam żyć.
Jeśli normalność znaczy zgubić własną twarz,
wolę nienormalnym być.
[Bridge – spoken, music gradually rising]
Może to nie człowiek z zasadami oszalał.
Może oszalał pokój,
który śmieje się z jedynego,
który jeszcze widzi drzwi…
[Bridge – sung]
Nie jestem trybem, numerem ani cieniem,
mam własny oddech, własny puls i głos.
I wolę zostać sam po swojej stronie,
niż w cudzym chórze stracić własny ton.
[Final Chorus – powerful]
Z tym światem jest coś nie tak,
gdy każdy ma ten sam głos, ten sam krok, ten sam znak.
Jeśli rozsądek nazwą dziś obłędem,
niech mówią, co chcą — ja sobą będę.
Z tym światem jest coś nie tak,
lecz jeszcze mogę własną drogą iść.
Jeśli normalność znaczy zgubić własną twarz,
wolę nienormalnym być.
[Outro – whispered]
Nie pytaj tłumu, kim powinieneś być.
Zapytaj własnego sumienia.
Style of Music
Modern Polish melodic pop-rap with an atmospheric deep-house pulse and subtle 1980s synth-pop colors, 96 BPM, D minor. Beautiful warm female mezzo-soprano lead vocal, velvety and slightly smoky, emotional but not shrill. Verses delivered as clear rhythmic melodic rap with natural phrasing and confident restrained energy. Rising pre-choruses and large fully sung emotional choruses with a memorable hook. Deep rounded bass, punchy soft hip-hop drums, subtle four-on-the-floor pulse, analog synth arpeggios, warm piano, cinematic pads and delicate electric-guitar accents. Layered female harmonies in post-choruses and final chorus. Reflective, empowering and modern. No male vocals, no aggressive rap, no trap hi-hat rolls, no shouting, no vocal squealing, no heavy EDM drop. Do not rap the chorus.