Lyrics
Poznaliśmy się przypadkiem, gdzieś pomiędzy grą a snem,
W tłumie nicków i rozmów byłeś kimś wyjątkowym, wiem.
Patrzyłam z daleka, miesiąc za miesiącem trwał,
Bałam się napisać pierwsza, choć serce znak mi dać chciało.
W końcu wysłałam kilka słów, zwyczajnych, trochę nieśmiałych,
Nie wiedząc jeszcze wtedy, że zmienią świat mój cały.
A Ty odpisałeś, jakbyś czekał właśnie na ten znak,
I przez dwa dni bez końca poznawaliśmy swój świat.
Pięćset osiemdziesiąt kilometrów między Tobą a mną,
A jednak każdego dnia byłeś coraz bliżej stąd.
Dziś wiem, że los prowadził nas przez tyle różnych dróg,
Bo Ty jesteś moim domem, moim spokojem, moim cudem znów.
Ty jesteś moją miłością, moim światłem pośród burz,
Moją przystanią na zawsze, gdy świat gubi własny kurs.
I choć minęło półtora roku, serce mówi mi wciąż,
Że czekałam całe życie właśnie na taką miłość.
Przez miesiąc rosło między nami coś, czego nie znał czas,
Każda wiadomość przybliżała coraz bardziej nas.
Aż powiedziałeś: „Przyjadę”, i zaczął się wielki lęk,
Czy spojrzysz na mnie z uśmiechem, czy rozwieje wszystko dzień.
Gdy nadszedł moment spotkania, świat zadrżał pod stopami,
Oddychałam niespokojnie, walcząc sama ze łzami.
Lecz kiedy spojrzałeś na mnie i spotkały się nasze oczy dwa,
Zrozumiałam w jednej chwili — na Ciebie czekałam całe lata.
Pięćset osiemdziesiąt kilometrów między Tobą a mną,
A jednak każdego dnia byłeś coraz bliżej stąd.
Dziś wiem, że los prowadził nas przez tyle różnych dróg,
Bo Ty jesteś moim domem, moim spokojem, moim cudem znów.
Ty jesteś moją miłością, moim światłem pośród burz,
Moją przystanią na zawsze, gdy świat gubi własny kurs.
I choć minęło półtora roku, serce mówi mi wciąż,
Że czekałam całe życie właśnie na taką miłość.
Pamiętam ten tydzień pełen śmiechu, ciepła i wspólnych chwil,
Jakby świat na chwilę tylko dla nas zatrzymał bieg swój był.
A kiedy odjechałeś, tęsknota zamieszkała w mych dniach,
Bo wszędzie szukałam Ciebie — w marzeniach, myślach i snach.
Dziś każde spotkanie rozpala moje serce bardziej niż wcześniej,
Każdy dzień przy Tobie sprawia, że kocham jeszcze mocniej.
Nie jesteś tylko częścią życia, nie jesteś jednym z marzeń,
Jesteś wszystkim, co najpiękniejsze zdarzyło się naprawdę.
Pięćset osiemdziesiąt kilometrów już nie znaczy prawie nic,
Bo moje serce od dawna przy Tobie chce tylko być.
Ty jesteś moją miłością, moim spokojem i snem,
Moją codziennością najpiękniejszą, moim „zawsze”, moim „wiem”.
I jeśli kiedyś zapytają mnie, czym jest prawdziwy dom,
Odpowiem bez wahania — tam, gdzie jesteś Ty i Twoje dłonie są.
Bo pośród wszystkich dróg świata, pośród tylu różnych miejsc,
Odnalazłam swoje odbicie... i już nie chcę zgubić Cię.