Lyrics
Intro
[Odgłos cykad]
[Daleki stukot torów]
[Hamujący żółtek]
„Bileciki do kontroli…”
[Wrzut monet do dłoni kanara]
[Śmiech młodzieży w wagonie]
[Skrzypienie drzwi pociągu]
…i dopiero wchodzi bit.
Rawka pamięta tych,
którzy jechali po pierwsze własne pieniądze.
Zwrotka 1
Kiedy byłem młody — nie ciągnąłem od mamy pieniędzy,
Często słyszałem „nie mam synek”… więc liczyłem sam na siebie.
Z Rawki bladym świtem pierwszy autobus w stronę miasta,
Sobieskiego, szybki krok i dworzec — tam zaczynała się jazda.
Peron drugi, żółtek stał już pełny ludzi,
Czerwone plastikowe siedzenia i tłum młodzieży z całych Skierniewic.
Okna pootwierane, gorące lato wpadało do wagonu,
Każdy bez biletu… ale każdy z monetami w dłoni.
Kanar przechodził: „Bileciki do kontroli…”
Wyciągał rękę, a my rzucaliśmy po złotówce, po dwa.
Pociąg był tak pełny, że brakowało miejsc siedzących,
Ale nikt nie narzekał — jechaliśmy po własny świat.
Refren
Esełką do Tarczyna,
Przez Rawkę i zielony most nad wodą.
Młodzi, głodni życia i pieniędzy,
Wracaliśmy zmęczeni… ale wolni.
Esełką do Tarczyna,
W kieszeni marzenia i kilka monet.
A kiedy pociąg zwalniał przy przejeździe,
Wiedzieliśmy, że lato jeszcze trwa.
Zwrotka 2
W Tarczynie wyścig do drzwi zaczynał się przed stacją,
Rolnicy czekali samochodami jak na giełdzie pracy.
„Do czego pan przyjmuje?”
„Jaka dniówka?”
„Ilu ludzi potrzeba?”
Trzeba było decydować szybko.
Najlepiej szły mi czereśnie poznańskie,
Na kilogramy zarabiałem więcej niż niejeden dorosły.
Wracałem z reklamówkami owoców dla wszystkich,
I dzieliłem się z dzieciakami z naszej ulicy.
Kupowałem książki do szkoły,
Ubrania, kosmetyki i pomagałem mamie.
Koledzy z osiedla zaczęli jeździć ze mną,
Bo widzieli że młody chłopak daje sobie radę.
Bridge
Czasem ktoś nie dostał pracy,
Więc włóczyliśmy się po Tarczynie do wieczora.
Jeżyny przy torach, śmiech i dziewczyny poznane przypadkiem,
A potem powrotny pociąg pełen historii.
Siedzieliśmy przy otwartych drzwiach wagonu,
Wiatr wpadał do środka jak wolność.
I kiedy żółtek zwalniał przed mostem nad Rawką,
Każdy szykował się do skoku.
Za mostem była piekarnia i przejazd kolejowy,
Tam pociąg zwalniał najmocniej.
Wyskakiwaliśmy zgodnie z ruchem wagonu — zawsze do przodu,
A potem prosto nad Rawkę albo do domu.
Outro
Szkoda, że zlikwidowali te osobowe pociągi…
Szkoda, że nigdy nie zrobili przystanku na Rawce.
Bo jadąc tą linią,
Widziałem z okna esełki własny dom.
I do dziś kiedy słyszę stukot torów,
Wracają tamte wakacje.
Esełką do Tarczyna…
Przez Rawkę…
Przez młodość…