Lyrics
Zwrotka 1
Maciej Wyciński, zwany Kulfonem,
Na budowie rządzi betonem.
Trzydzieści jeden lat już ma,
A nos przed nim do pracy gna!
Gdy rano wstaje, słońce się śmieje,
Bo jego profil przez pół miasta wieje.
Kask zakłada, buty też,
Lecz nos wystaje, co za pech!
Refren
Hej, Kulfon, Kulfon, nos jak z legend stwór,
Gdy idzie przez osiedle, robi cień jak mur!
Hej, Kulfon, Kulfon, wszyscy dobrze wiedzą,
Że jego nos do domu wraca minutę przed kolegą!
Zwrotka 2
Marzy mu się ciemna strona mocy,
Ćwiczy minę całe dnie i noce.
„Lord Kulfoniusz!” – tak chce zwany być,
I galaktyką kiedyś rządzić w mig.
Lecz kiedy groźnie mówi: „Przejdę na złą stronę!”,
Koledzy śmieją się w każdą stronę.
Bo trudno strach wzbudzić wśród ludzi tu,
Gdy nos pierwszy wchodzi do pokoju znów.
Refren
Hej, Kulfon, Kulfon, nos jak z legend stwór,
Gdy idzie przez osiedle, robi cień jak mur!
Hej, Kulfon, Kulfon, wszyscy dobrze wiedzą,
Że jego nos do domu wraca minutę przed kolegą!
Mostek
A gdy na bilard wpada w piątkowy wieczór,
Ludzie patrzą na niego z podziwem w powietrzu.
Bo kija nie bierze, po co miałby brać?
Nosem potrafi każdą bilę w łuzę pchać!
„Ósemka w róg!” – i stuk, i trzask,
Przeciwnikowi opada blask.
Kulfon się śmieje: „To prosty los,
Gdy zamiast kija masz własny nos!”
Refren końcowy
Hej, Kulfon, Kulfon, bohater naszych stron,
Na budowie i przy bilardzie zawsze numer jeden on!
Hej, Kulfon, Kulfon, niech ta fama trwa,
Bo drugiego takiego nosa świat już nie ma!