Lyrics
[Zwrotka 1]
Budzik kurwa piąta rano, jeszcze noc za oknem wisi,
A on znowu wstaje wcześnie, żeby w korkach się nie kisić,
Kawa, fajka, szybki prysznic — i do auta jak automat,
Całe życie na zegarku, cały świat go kurwa pogania.
Dziesięć godzin zapierdolu jak pierdolony robot,
Szef ciśnie normy wyżej, bo dla niego jesteś cyfrą,
Pot na ryju, plecy bolą, psychika już ledwo zipie,
Ale „musisz być produktywny”, więc zapierdalaj i milcz typie.
Wraca nocą — korek kurwa dłuższy niż dzień roboczy,
W lodówce światło tylko świeci, nie ma nawet co przegryźć,
Miał zakupy zrobić po pracy… ale znowu brakło siły,
Bo człowiek już nie żyje tutaj — tylko baterie wymienia.
Piwo w rękę, prysznic szybki, telewizor napierdala,
Mózg już pusty jak ta flaszka, żadnych marzeń, żadnych planów,
Kanapek nawet nie zrobił, bo był zbyt zajebany życiem,
I zasypia jak trup kurwa — żeby jutro zrobić to samo.
[Refren]
To Zachodnia Europa — zapierdol i depresja,
Ludzie kurwa żyją tutaj jak jebana korporacja,
Rano korki, po robocie znowu korki aż po noc,
Prysznic, browar, jebany Netflix — i od nowa kurwa w kółko.
To Zachodnia Europa — człowiek zdechł, lecz dalej chodzi,
Każdy goni za pieniędzmi, choć już nie wie o co chodzi,
Praca-dom i pusty ryj, monotonia wbija gwóźdź,
Tu nie żyjesz, tylko gnijesz aż cię zakopie grób.
[Zwrotka 2]
Przerwa? Kurwa jaka przerwa — ledwo zdążysz coś załatwić,
Telefon: „wciśnij jeden”… i już czas cię znowu gasi,
Człowiek stoi jak idiota słuchając jebanej melodyjki,
I już koniec odpoczynku — wracaj kurwa do fabryki.
Ceny lecą w kosmos, paliwo droższe z każdym dniem,
A wypłata stoi w miejscu jakby czas zatrzymał się,
Rachunki wpierdalają wszystko szybciej niż inflacja,
I ty dalej zapierdalasz wierząc, że coś się opłaca.
Maszyna się przegrzeje — wyłączają ją na serwis,
Człowiek? Niech zapierdala dalej aż mu serce pierdolnie,
Poniedziałek do piątku, czasem weekend za półtorej,
Bo życie jest za drogie żeby kurwa normalnie żyć.
[Refren]
To Zachodnia Europa — zapierdol i depresja,
Ludzie kurwa żyją tutaj jak jebana korporacja,
Rano korki, po robocie znowu korki aż po noc,
Prysznic, browar, jebany Netflix — i od nowa kurwa w kółko.
To Zachodnia Europa — człowiek zdechł, lecz dalej chodzi,
Każdy goni za pieniędzmi, choć już nie wie o co chodzi,
Praca-dom i pusty ryj, monotonia wbija gwóźdź,
Tu nie żyjesz, tylko gnijesz aż cię zakopie grób.
[Zwrotka 3]
Facet haruje dla dzieci, dla kobiety i dla domu,
Wraca styrany jak śmieć, ale „za mało uwagi znowu”,
Ona znudzona rutyną, bo go ciągle nie ma obok,
A on kurwa ledwo żyje, bo haruje ponad normę.
Potem zdrada, rozwód, kredyt, alimenty i depresja,
I od nowa buduj życie w tej jebanej machinie piekła,
Samotność rośnie jak ceny, wszędzie single i frustracja,
Bo kto ma czas na miłość kiedy życie to harówka?
Weekend? Chciałby odpocząć, ale wszystko kurewsko drogie,
Drink za dwie dychy, taxi drugie tyle — więc siedzi w domu,
Siłownia, serial, telefon i jebana cisza w głowie,
Tak wygląda wielki „zachód”, o którym marzyli młodzi.
[Bridge]
Nikt ci kurwa nie zapłaci za godziny w samochodzie,
Za stres, za nerwy, za to że psychika ci dogorywa,
Więcej życia dajesz pracy niż rodzinie i sobie,
A potem pytasz w lustrze: „czy ja jeszcze jestem człowiekiem?”
[Ostatni Refren]
To Zachodnia Europa — beton, syf i puste twarze,
Każdy biegnie za pieniędzmi, choć już dawno stracił marzeń,
Ludzie żyją jak zombie — praca, kredyt, sen i zgon,
I nikt nawet nie zauważy kiedy kurwa znikniesz stąd.