[Verse 1] Wjechałem tam bez planu beton, ciężki kadr Na korytarzu echo i ten sam, zimny żar
Buty pełne pyłu ręce jak po walce Każdy dzień tu waży więcej niż na szalce
Patrzę w te ściany one patrzą na mnie też Nikt nie mówi głośno ale każdy wie, że jest
Czas się tu rozciąga jak blizna na skórze A ja liczę kroki żeby nie zgubić burzy
[Pre-Chorus] Jeszcze jeden dzień jeszcze jeden znak Nie dam się zamknąć nie wezmą mi tak
[Chorus] Pobyt w MOS i dalej stoję Pobyt w MOS ja swoje robię Pobyt w MOS nie pęka głos Pobyt w MOS ja wracam wprost (wracam wprost)
[Verse 2] Na ławce zimna noc pod paznokciem stres Ktoś tu traci wiarę ktoś zgrywa twardy gest
Ja mam w kieszeni skrawek stary numer do domu I ten głód, co mówi: nie oddawaj nikomu
Widziałem tu tych, co gasną bez hałasu I tych, co z popiołu robią ślad na czasie
Każdy ma tu historię wzrok jak po ulewie Ja nie proszę o litość ja idę po siebie
[Pre-Chorus] Jeszcze jeden dzień jeszcze jeden znak Nie dam się zamknąć nie wezmą mi tak
[Chorus] Pobyt w MOS i dalej stoję Pobyt w MOS ja swoje robię Pobyt w MOS nie pęka głos Pobyt w MOS ja wracam wprost (wracam wprost)
[Bridge] Jak mnie przycisnęło to nauczyłem się iść Nie każdy tu wychodzi z tym samym, co wszedł dziś
Ale ja mam ten płomień schowany pod żebrem Jak drzwi się zamkną to ja znajdę jeszcze przestrzeń
[Chorus] Pobyt w MOS i dalej stoję Pobyt w MOS ja swoje robię Pobyt w MOS nie pęka głos Pobyt w MOS ja wracam wprost (wracam wprost)
Style of Music
Rap with a cold 92 BPM boom-bap pulse, swung drums and dusty minor-key piano chops; verse rides sparse kick-snare and low sub, pre-chorus strips to tapped rims and filtered vinyl hiss, chorus hits with stacked gang ad-libs and a chopped vocal stab on the phrase. Tight close-mic lead, double-tracked hook words, short delay throws on ends of lines, with a tape-stop into the last chorus. Dry, punchy mix with a gritty street-level edge., rap