Podkładali nogi, żebym upadła w pył Śmiali się, gdy leżałam twarzą w dół A ja wstałam z ziemi, silniejsza niż przedtem Dasz radę - mówiłam do siebie szeptem Kopali dołki pod każdym moim krokiem Myśleli, że spadnę tam aż na dno Lecz ja twardo na nogach stałam I szłam dalej, choć bardzo bolało to
Wysłali mnie prosto do diabła Myśleli, że zginę gdzieś tam A ja z diabłem piję kawę I śmieję się im prosto w twarz Rzucili mnie wilkom na pożarcie Myśleli, że rozszarpią mnie A wilki przyjęły mnie do stada I pokazały jak bronić się
Rzucali kłody pod nogi, w każdej drodze Chcieli zatrzymać każdy mój bieg A ja z tych kłód zbudowałam schody I wyszłam wyżej niż chcieli mnie mieć Pchali mnie w ogień Mówili: tam twoje miejsce Myśleli, że spłonę w nim Lecz dusza i ciało, okazały się silniejsze
Wysłali mnie prosto do diabła Myśleli, że zginę gdzieś tam A ja z diabłem piję kawę I śmieję się im prosto w twarz Rzucili mnie wilkom na pożarcie Myśleli, że rozszarpią mnie A wilki przyjęły mnie do stada I pokazały jak bronić się
Ich słowa były, jak kamienie Każdy miał zepchnąć mnie na dno A ja z tych kamieni zbudowałam drogę Po której dziś idę na wprost Gdy wszystko wali się dookoła I nagle nie masz dokąd iść To właśnie wtedy odkrywasz Jak silną potrafisz być
Im mocniej pchali mnie w ciemność Tym jaśniej zaczęłam lśnić Bo kiedy nie masz już nic do stracenia Potrafisz silniejszą być
Wysłali mnie prosto do diabła Myśleli, że zginę gdzieś tam A ja z diabłem piję kawę I śmieję się im prosto w twarz Rzucili mnie wilkom na pożarcie Myśleli, że rozszarpią mnie A wilki przyjęły mnie do stada I pokazały jak bronić się